Do zdarzenia doszło w nocy 9 listopada 2024 r. 35-letni Grzegorz G. zerwał polską flagę z budynku wielorodzinnego, a następnie schował ją na klatce schodowej, co potwierdziły zeznania świadków oraz zapis z monitoringu.
Proces trwał jeden dzień, gdyż Grzegorz G. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i dobrowolnie poddał się karze. Sąd wymierzył mu karę ograniczenia wolności na okres 10 miesięcy. W tym czasie skazany ma wykonywać prace społecznie użyteczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Wyrok jest nieprawomocny.
Czytaj więcej
41-letni Polak Paweł J. został zatrzymany w sprawie spalenia 11 flag na Westerplatte. W piątek usłyszał zarzuty.
W Nysie flagi padają łupem
Co ciekawe, pięć lat wcześniej w Nysie doszło do podobnego wybryku. Studenci zabrali flagę z jednego z lokali znajdujących się w nyskim rynku i ruszyli przez miasto. Byli pod wpływem alkoholu. Dopiero na komendzie policji dowiedzieli się, że za samo usunięcie flagi grozi kara nawet do roku pozbawienia wolności.
Wówczas opolski sąd potraktował ich jednak łagodnie: zawiesił postępowanie na okres 1 roku próby, choć prokurator żądał dla studentów kary ograniczenia wolności. Sąd uznał, iż nie ma takiej potrzeby, bo samo to, że sprawa trafiła do sądu, powinno być dla oskarżonych wystarczającą lekcją.
- Flaga to nie jest byle kawałek materiału. Jest to symbol państwa i ma określone znaczenie, dlatego należy ją szanować. Nie budzi wątpliwości fakt, że do zdarzenia doszło, a stało się tak, bo panowie byli zachęceni alkoholem. Wypity alkohol nie znosi jednak winy i nie jest wytłumaczeniem. Zakładam, że był to eksces, bo historia karna oskarżonych jest czysta – mówił w tamtej sprawie sędzia uzasadniając wyrok.
Czytaj więcej
Sąd Okręgowy w Opolu z wyrozumiałością potraktował wybryk studentów uczelni w Nysie, którzy po pijanemu ukradli flagę państwową z baru, w którym si...