Krzysztof Szczucki został dziś przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania zeznań. Złożył też wniosek o wgląd w akta sprawy. Prokurator przedstawił mu zarzut przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Grozi za to do 10 lat pozbawienia wolności.
Co dokładnie zarzuca prokuratura Krzysztofowi Szczuckiemu?
Prokuratura zarzuca posłowi PiS, że "działając w celu osiągnięcia korzyści osobistej polegającej na promowaniu własnej osoby jako kandydata na posła na Sejm RP, przekroczył uprawnienia związane z powierzoną mu funkcją, a także nie dopełnił obowiązków". Chodzi o utworzenie Wydziału Edukacji i Komunikacji w RCL, w którym, z pominięciem procedur konkursowych, zatrudniono sześć osób. Według śledczych osoby te nie wykonywały pracy na rzecz owego wydziału, lecz przygotowywały kampanię wyborczą Krzysztofa Szczuckiego.
Czytaj więcej
Robienie sobie kampanii za publiczne pieniądze jest w Polsce zgniłą normą. Nowością jest zapowiedź, że działaniom tym przyjrzy się prokuratura. Oby...
Szczucki: RCL pod moim kierownictwem było wzorem dla innych
Po wyjściu z przesłuchania poseł poinformował, że czynności trwały bardzo krótko.
- Zostały zebrane ode mnie dane osobowe i następnie złożyłem taką deklarację, że złożę wyjaśnienia po zapoznaniu się z aktami. A akta mają zostać mi niebawem przedstawione - mówił.
- Rzekomo przekroczyłem uprawnienia, kierując Rządowym Centrum Legislacji, czemu ja stanowczo i z całą mocą zaprzeczam. Ten zarzut jest bezpodstawny. Rządowe Centrum Legislacji pod moim kierownictwem funkcjonowało w sposób prawidłowy, rzetelny, było wzorem dla innych instytucji i myślę, że w tym postępowaniu to znajdzie swoje odzwierciedlenie – mówił Szczucki dziennikarzom. Wyraził przekonanie, że postępowanie skończy się potwierdzeniem jego niewinności.