Dlaczego umorzono tzw. sprawę dwóch wież i rzekomej łapówki Jarosława Kaczyńskiego
Jedna z takich decyzji dotyczyła tzw. sprawy dwóch wież. Chodziło o postępowanie prokuratury z lat 2018-2019 w sprawie działań Jarosława Kaczyńskiego, związanych z pomysłem budowy dwóch wieżowców na warszawskiej Woli przy ul. Srebrnej, gdzie mieści się biurowiec powiązanej z Prawem i Sprawiedliwością spółki Srebrna. Do prokuratury wpłynęły zawiadomienia od spowinowaconego z Kaczyńskim austriackiego architekta Geralda Birgfellnera. W pierwszym wniosku twierdził on, że poniósł koszty związane z przygotowaniem projektów, ale szef PiS rozmyślił się i porzucił pomysł budowy wieżowców oraz nie chciał zapłacić architektowi. Birgfellner, składając pozew, chciał odzyskać pieniądze za pracę. Prokuratura odmówiła jednak wszczęcia postępowania.
„Referenta [prokuratora prowadzącego sprawę - red.] nie interesowały okoliczności związane z ustaleniem zaistnienia znamion przestępstwa z art. 286 § 1 k.k., które miało polegać na wprowadzeniu w błąd pokrzywdzonego, natomiast wielokrotnie dopytywano o umowy zawarte przez pokrzywdzonego ze spółką Srebrna, mając od początku świadomość, że pokrzywdzony podjął działania zmierzające do realizacji przedsięwzięcia deweloperskiego na podstawie ustnych uzgodnień i żadnych umów nie podpisywał. Z kolei pytania pełnomocników pokrzywdzonego dotyczące np. księdza S., który otrzymać miał pieniądze w zamian za zgodę na przystąpienie Fundacji do przedsięwzięcia, były przez przesłuchującą uchylane” – czytamy w raporcie opublikowanym na stronie internetowej Prokuratury Krajowej.
W raporcie jest także mowa o innym wątku sprawy „dwóch wież”. Birgfellner, wraz z innym świadkami, obciążył w zeznaniach prezesa PiS Kaczyńskiego poważnym zarzutem łapówki w wysokości 50 tys. zł, którą – zdaniem Austriaka – prezes PiS miał wręczyć księdzu z rady fundacji zarządzającej spółką Srebrna, by ten przyklepał podpisem zgodę na inwestycję w wieżowce. Prokuratura umorzyła postępowanie i nie wezwała Kaczyńskiego na przesłuchanie.
Wypadek Szydło. Będą zarzuty dyscyplinarne dla prokuratorów
Wśród spraw objętych I częścią raportu jest m.in. śledztwo ws. wypadku kolumny rządowej Beaty Szydło. Prokurator Kwiatkowska powiedziała, że analiza przeprowadzona przez jej zespół wykazała, iż nieprawidłowe było ogłoszenie zarzutu Sebastianowi Kościelnikowi (kierowca seicento, które przypadkowo znalazło się na trasie przejazdu kolumny) dopiero po sześciu godzinach od momentu wypad. A sam zarzut sformułowano "wyłącznie w oparciu o zeznania kierowców oraz pasażerów jadących autami kolumny rządowej, całkowicie bezkrytycznie przyjmując ich wersje wydarzeń za słuszną i prawdziwą".
Podkreśliła też, że prokuratorzy prowadzący tę sprawę byli poddawani naciskom. W tej sprawie zespół uznał, że należałoby wznowić postępowanie, a także ocenić prawidłowość jego prowadzenia tuż po wypadku pod kątem sprawowania wewnętrznego i zwierzchniego nadzoru służbowego w aspekcie poszanowania niezależności prokuratorów.
„Jednym z kluczowych czynników dostrzeżonych w toku badania, który miał wpływ na negatywne zjawiska w prokuraturze, było wprowadzenie mechanizmu akceptacji merytorycznych rozstrzygnięć w sprawach sporządzanych przez prokuratorów. Działanie to nie znajduje umocowania w przepisach prawa i stanowiło ewidentne naruszenie niezależności prokuratorskiej”– czytamy w raporcie.