W lutym skazanych w tej sprawie zostało dwóch mężczyzn. Piotr Polszczyk został uznany za winnego podżegania do napadu na urzędnika za co sąd skazał go na 10 lat więzienia i wypłatę pół miliona zł zadośćuczynienia. Wyrok dwóch lat pozbawienia wolności usłyszał Jacek W., który utrudniał wykrycie napadu poprzez zacieranie śladów. Obaj odwołali się od tego orzeczenia, domagają się uniewinnienia.
Czytaj więcej
Na karę 10 lat więzienia stołeczny sąd rejonowy skazał w czwartek Piotra Polaszczyka. Mężczyzna został uznany za winnego podżegania do brutalnego p...
Piotr Polaszczyk ponownie przed sądem. SKOK Wołomin w tle
Nad ich apelacjami sąd okręgowy miał pochylić się w czwartek. Zanim jednak do tego doszło Piotr Polaszczyk złożył wniosek o wyłączenie sędziego przewodniczącego. Argumentował to podejrzeniem popełnienia przez tego sędziego przestępstwa oraz przewinienia dyscyplinarnego. Jak się okazało oskarżony skierował do prokuratury zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu niedopełnienia obowiązków służbowych przez sędziego, a do rzecznika dyscyplinarnego zawiadomienie o popełnieniu deliktu dyscyplinarnego.
O co chodzi? Jak wyjaśnia obrońca Polaszczyka mec. Mateusz Czepukojć, sędzia ten negatywnie rozpatrując ostatni wniosek o uchylenie tymczasowego aresztowana jego klienta wykazał się – jego zdaniem- nieznajomością sprawy, myląc rzekomo niektóre fakty zarówno w uzasadnieniu jak i sentencji postanowienia.
- To gra na czas – komentuje mec. Jerzy Naumann, pełnomocnik Wojciecha Kwaśniaka. Według niego doniesienie na sędziego do prokuratury to zagrywka procesowa obrony. - Oskarżonemu z końcem roku mija casu w którym ma przebywać w areszcie. Liczy zatemy, że jeśli do tego czasu sprawa się nie zakończy, to areszt zostanie mu uchylony. To gra, nie tylko dla odwleczenia postępowania, ale przede wszystkim dla uzyskania spodziewanego profitu, czyli uzyskania wolności – mówi adwokat.
Wszystko wskazuje na to, że ta sprawa nie zakończy się prawomocnie w tym roku. Sąd zdecydował bowiem, że przesłucha dwóch dodatkowych świadków. Zeznania ma złożyć też Krzysztof A., pierwotnie jeden z oskarżonych w tej sprawie, którego wątek został wyłączony do oddzielnego rozpoznania. Według obrony to właśnie jego zeznania były jednym z głównych dowodów przesądzających o winie Piotra Polaszczyka. Najbliższa okazja do tego będzie 20 grudnia, do tego czasu bowiem sąd odroczył rozprawę w tej sprawie.
Osiem lat procesu w sprawie pobicia wiceszefa KNF
Proces dotyczący pobicia wiceszefa KNF wiąże się z jedną z największych afer finansowych III RP, która miała miejsce w wołomińskim SKOK-u. Do pobicia Kwaśniaka, który nadzorował kontrolę w tej kasie, doszło w maju 2014 r. Urzędnik został brutalnie pobity przed swoim domem na warszawskim Wilanowie. W konsekwencji napadu spędził kilka miesięcy w szpitalu.
Według sądu motywem pobicia było wyeliminowanie Kwaśniaka z życia zawodowego na kilka miesięcy. Miało to w konsekwencji spowolnić wprowadzenie przez KNF zarządu komisarycznego do SKOK Wołomin i dać czas na wykupienie przez amerykański bank przeterminowanych w SKOK kredytów.
O zlecenie ataku prokuratura oskarżyła Wojciecha Polaszczyka. Obok niego na ławie oskarżonych zasiadło jeszcze trzech innych mężczyzn. Wątki dotyczące dwóch z nich zostały wyłączone do odrębnych postępowań z różnych powodów. W konsekwencji na ławie oskarżonych pozostały dwie osoby.
Proces w tej sprawie rozpoczął się w 2015 r. Z uwagi na urlop macierzyński sędzi prowadzącej sprawę postępowanie musiało zostać przerwane i rozpoczęte na nowo w 2019 r. Po ponad ośmiu latach procesu i przeprowadzeniu kilkudziesięciu rozpraw sąd wydał wyrok skazujący. Na prawomocny finał sprawy musimy jeszcze poczekać.
Czytaj więcej
Po niemal 10 latach śledztwa Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 62 osobom w związku z aferą...