Jak wynika z opublikowanego w mediach społecznościowych postanowienia, Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia dochodzenia. Zawiadomienie złożył Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który domagał się ścigania premiera Mateusza Morawieckiego, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, pracowników Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych S.A. i innych osób za "podrobienie (...) w celu użycia za autentyczne, kart do głosowania w wyborach".

W postanowieniu wskazano, że "nie ujawniono żadnych okoliczności świadczących o tym, by Minister Aktywów Państwowych - Jacek Sasin dopuścił się przestępstwa polegającego na podrobieniu kart wyborczych poprzez nieumieszczenie na nich pieczęci Państwowej Komisji Wyborczej, daty oraz czerwonych pasków, działając bez podstaw prawnych".

Prokuratura podkreśliła, że "wybory w dniu 10 maja 2020 roku nie odbyły się, zatem karty do głosowania korespondencyjnego nie zostały wykorzystane".

Czytaj więcej

Będzie projekt o abolicji za wybory kopertowe 2.0. Kaczyński: "luka prawna"

Przypomnijmy, że korespondencyjne wybory prezydenckie miały odbyć się 10 maja 2020 r., w okresie nasilającej się pandemii. Premier 16 kwietnia 2020 r. wydał decyzję powierzającą organizację głosowania korespondencyjnego Poczcie Polskiej. Protestowali przeciwko temu politycy opozycji, ale także prawnicy. "Nie wolno narażać zdrowia i życia ludzi – prawo przewiduje zresztą za to odpowiedzialność karną" - alarmował RPO.

Ostatecznie wybory się nie odbyły. Poczta Polska wystawiła Krajowemu Biuru Wyborczemu rachunek za ich przygotowywanie na 70 mln zł.

We wrześniu 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że decyzja premiera z 16 kwietnia była wydana z rażącym naruszeniem prawa i Poczta Polska nie miała kompetencji by ją wykonać. "Decyzja wydana na podstawie ustawy covidowej była niewykonalna i jej niewykonalność ma charakter trwały - argumentował sąd.