W autopoprawce do zmian w procedurze karnej, która trafiła do Sejmu, PiS chce zabronić zbierania pieniędzy na kaucję, która może zastąpić areszt. Prokurator będzie mógł uzależnić ich przyjęcie od wykazania przez składającego poręczenie, że są legalne. Mają to weryfikować prokuratura i służby.

Propozycja zmiany art. 266 k.p.k. oburza prawników. – To kolejna nieszczęśliwa propozycja – mówi „Rzeczpospolitej" warszawska sędzia Barbara Piwnik. Od lat podkreśla, że poręczenie majątkowe powinno być stosowane jak najczęściej – i nawet jest skuteczniejsze, gdy podejrzanego czy oskarżonego wspierają finansowo inne osoby. Bo to w ich interesie leży, by ze względu na nieodpowiedzialne zachowanie podejrzanego ich środki nie przepadły.

Czytaj także:

Nierówna gra znaczonymi kartami

Zrzutki na kaucję będą zakazane

– Wspierający poręczycieli zabezpieczają swoje roszczenia wobec nich stosownymi umowami – wtóruje sędzi adwokat Radosław Baszuk.

Negatywnie pomysł oceniają też prawnicy działający wokół biznesu.

– Budzi np. wątpliwości, czy środki wnoszone tytułem poręczenia mogłyby pochodzić z pożyczki czy darowizny, w tym od osoby najbliższej – zauważa adwokat Magdalena Krawczak, ekspertka BCC. Dodaje, że to nie obywatel ma pod rygorem utrzymywania aresztu wykazać źródło pochodzenia środków, ale ewentualnie organy kontroli skarbowej w odrębnej procedurze mogą weryfikować, czy dopełniono obowiązków formalnych lub podatkowych związanych ze środkami pieniężnymi.

Autorzy pomysłu uzasadniają, że gdy na kaucję zrzucają się osoby inne niż podejrzany czy oskarżony, następuje rozerwanie związku między odpowiedzialnością a ryzykiem utraty środków. Jeśli np. oskarżony nie stawi się na rozprawę czy przesłuchanie, to przepadną nie jego pieniądze, ale innych.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Z reguły sądy wyznaczają kwoty poręczeń na kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy złotych. Po 500 tys. zł zasądzono niedawno w przypadku Arkadiusza Ł. ps. Hoss czy „agenta Tomka". Rekordowa była kaucja za wolność Piotra Osieckiego, głównego akcjonariusza Altus TFI – 108 mln zł. Na poręczenie dla niego zrzucili się najbogatsi biznesmeni. Wkrótce taka zbiórka – także wśród rodziny – może się okazać niemożliwa.

Przed laty ze słono opłaconej wolności skorzystał m.in. szef Art-B Bogusław Bagsik – opuścił areszt dzięki 2 mln zł, które wpłacił za niego Klub Kapitału Polskiego; Grzegorz Wieczerzak, b. prezes PZU, w 2001 r. wpłacił na konto sądu 2,5 mln zł.