Chodzi o to, by upilnować za kratkami skazanych zakwalifikowanych do grona niebezpiecznych (tzw. nki).

Resort przygotował już zmiany w [link=http://]kodeksie karnym wykonawczym[/link], w którym przesądził o nagrywaniu obrazu w celach. Teraz przyszedł czas na konkrety – kto, jak i za pomocą jakiego sprzętu będzie monitorował cele skazanych. To właśnie rozstrzyga projekt rozporządzenia ministra sprawiedliwości.

O jakie urządzenia chodzi? Przede wszystkim punkty kamerowe (kamera wraz z obiektywem); urządzenia sterujące i transmisyjne; monitory przetwarzające sygnały wizyjne na obrazy wyświetlane na ekranie oraz utrwalające obraz lub dźwięk.

Dostęp do sprzętu będzie kontrolowany. Zajrzeć do niego będą mogły tylko osoby uprawnione.

Obraz odtwarzany z takich miejsc, jak kąciki sanitarne czy łaźnie, będzie paskowany. Chodzi o ochronę stref prywatności więźnia.

Obraz z każdej celi będzie opatrzony znacznikiem czasu, który umożliwi dokładne określenie godziny i daty utrwalenia.

Ściśle określona będzie też pojemność nośników urządzeń. Powinna ona umożliwiać przechowywanie nagrań co najmniej przez tydzień. Potem obraz i dźwięk powinny zostać zniszczone. W uzasadnionych wypadkach dyrektor więzienia może zarządzić sporządzenie kopii jakiegoś obrazu, ale i ten po upływie roku musi trafić do kosza.

W każdym wypadku, kiedy nagranie będzie wskazywało na popełnienie przestępstwa, trafi wraz z zawiadomieniem do prokuratury.

Impulsem do wprowadzenia zmian stała się styczniowa samobójcza śmierć w celi Roberta Pazika, jednego z zabójców Krzysztofa Olewnika. Kilka dni po tym samobójstwie MS zakończyło trwające od lat dyskusje, czy taki monitoring jest dopuszczalny.

Nowe przepisy mają wejść w życie 22 października.