Długie kolejki przed rejestracją i tłum pacjentów koczujących od bladego świtu na numerek do specjalisty – takie obrazki miały zniknąć z naszej rzeczywistości dzięki rejestracji przez Internet.
I choć ustawy: o systemie informacji w ochronie zdrowia oraz o świadczeniach opieki zdrowotnej zobowiązały placówki medyczne do wprowadzenia e-rejestracji od 1 stycznia 2013 r, to na razie działa tylko w nielicznych.
Trudno oszacować, w ilu przychodniach jej nie ma, bo większość oddziałów NFZ nie zbiera takich danych.
250 placówek medycznych na 590 mających kontrakt z NFZ ma elektroniczną rejestrację
Małopolski oddział ustalił jednak, że na 590 placówek mających kontrakt z NFZ w prawie połowie, bo w 250, nie było możliwości zapisu do lekarza online. Z sondy „Rz" wynika, że nad wdrożeniem systemu pracują dopiero m.in. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu i Szpital św. Wojciecha w Gdańsku.
Możliwość zapisów online powinni zapewnić chorym także lekarze rodzinni. U nich jednak elektroniczna rejestracja także jest w powijakach.
– E-rejestracja być może ruszy w przyszłym roku. Mamy dużo placówek w pełni zinformatyzowanych, np. wypisujemy recepty na komputerze – mówi Wojciech Perekitko z Federacji Porozumienie Zielonogórskie.
Innowacyjne rozwiązania oferuje np. bydgoska Przychodnia Łomżyńska. Tam pacjenci nie tylko rejestrują się online, ale też kontaktują z lekarzem przez e-mail, mają kartotekę i wyniki badań w Internecie.
Wojciech Perekitko podkreśla, że obowiązujące od maja 2013 r. rozporządzenia o elektronicznych listach oczekujących nie określają jednoznacznie, jak mają wyglądać.
Dlatego każda placówka tworzy system według własnych zasad. Tak zrobił m.in. Szpital MSW w Krakowie. Zapisy online wprowadził miesiąc temu do swoich przychodni w Krakowie, Tarnowie i Nowym Sączu. Polegają one na wymianie korespondencji mailowej między rejestratorką a pacjentem.
– Zainteresowany wypełnia formularz i wysyła go do szpitala. Rejestratorka w ciągu 24 godzin proponuje termin wizyty, a chory musi go potwierdzić – tłumaczy Krzysztof Czarnobilski, rzecznik krakowskiego szpitala.
W Warszawie e-rejestracja działa w Szpitalu Wolskim.
– Nie cieszy się zainteresowaniem. Korzysta z niej tylko 2 proc. chorych. Kłopot w tym, że zapisy do lekarza online nie rozwiązują problemu ogromnych kolejek do specjalistów. Na wizytę i tak trzeba czekać kilkanaście miesięcy – mówi Marek Balicki, dyrektor Szpitala Wolskiego.
NFZ na razie nie wyciąga konsekwencji za niewdrożenie przepisów. Nie odpuszcza tylko NFZ w Małopolsce.
– Jeśli placówki szybko nie wdrożą zapisów internetowych, nie mają szans na podpisanie kolejnego kontraktu pod koniec tego roku – zapowiada Jolanta Pulchna, rzecznik prasowy krakowskiego NFZ.
Zdaniem Adama Kozierkiewicza, eksperta ds. ochrony zdrowia, wielu lekarzom w poradniach wręcz zależy, aby kolejki były jak najdłuższe.
– Wtedy mogą zapraszać pacjentów do siebie na prywatne wizyty – podsumowuje Kozierkiewicz.