Polska jest niechlubnym liderem w niewdrażaniu unijnych dyrektyw

Zwłoka w implementacji unijnego prawa to kary finansowe i stracone szanse dla przedsiębiorców.

Publikacja: 29.01.2024 03:00

Polska jest niechlubnym liderem w niewdrażaniu unijnych dyrektyw

Foto: Adobe Stock

W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska ogłosiła wszczęcie siedmiu postępowań przeciwko Polsce w sprawie przekroczenia czasu implementacji na czas unijnych dyrektyw. To pierwszy etap postępowania, które może się skończyć nałożeniem na nasz kraj słonych kar.

Od danin do ładowarek

Dwie sprawy dotyczą podatków. Chodzi o tzw. minimalny podatek dochodowy, który ma obciążać międzynarodowe firmy uciekające od opodatkowania. Wprawdzie w ramach tzw. Polskiego Ładu wprowadzono daninę o tej nazwie, ale zupełnie inną niż unijny wzorzec. Nie wdrożyliśmy też dyrektywy DAC7 o obowiązkach operatorów internetowych platform sprzedażowych.

Ważnymi przepisami dla polskiego rynku pracy są regulacje dyrektywy o tzw. Niebieskiej Karcie. Ułatwia ona osiedlanie się i zatrudnianie osób spoza Unii Europejskiej, które mają wysokie kwalifikacje zawodowe. Polska miała wdrożyć te regulacje do listopada 2023 r. W rezultacie tacy cudzoziemcy mogą wybrać inne kraje unijne, które zdążyły dostosować swoje przepisy do nowych wymagań.

Sporym pożytkiem dla wszystkich uczestników ruchu drogowego może być nowa dyrektywa o ubezpieczeniach komunikacyjnych. Ma ona m.in. ułatwiać wypłatę odszkodowania w sytuacji niewypłacalności ubezpieczyciela.

Komisja wszczęła też postępowania przeciwko Polsce w sprawach dyrektyw o ładowarkach elektrycznych, o usługach kredytowych oraz handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. We wszystkich tych przypadkach skierowane do polskiego rządu wezwanie jest pisemnym ostrzeżeniem. Komisja identyfikuje naruszenie zobowiązań wynikających z prawa Unii, wzywa państwo do jego usunięcia i określa termin na wykonanie tej czynności.

Czytaj więcej

Polska w ogonie państw we wprowadzaniu dyrektyw

Jeżeli państwo członkowskie nie dostosuje się do tych wymagań w rozsądnym czasie, Komisja może wydać tzw. uzasadnioną opinię. Dokument ten szczegółowo wyjaśnia naturę naruszenia prawa przez państwo członkowskie i wyznacza ostateczny termin na spełnienie zobowiązań. Jeżeli i to nie poskutkuje, Komisja ma prawo wnieść sprawę przed Trybunał Sprawiedliwości UE. Może przy tym wnosić o nałożenie na dane państwo kary pieniężnej.

Sygnaliści i twórcy

Polska opóźnia się z implemantacją także kilkunastu innych dyrektyw. W niektórych przypadkach, np. dyrektywy o sygnalistach, sprawami zajmuje się już TSUE.

Podobnie jest w przypadku dyrektywy o prawach autorskich, która miała być implementowana do czerwca 2021 r. Zapewnia ona tantiemy dla twórców za udostępnianie ich dzieł w internecie. O szybkie jej wdrożenie zabiegają więc środowiska filmowców oraz wydawców prasy. Dyrektywa przyznaje prawo do opłat od agregatorów treści czy wyszukiwarek internetowych za rozpowszechnianie materiałów medialnych. Przeciwne temu są wielkie platformy, które za udostępnianie cudzych treści musiałyby płacić. Komisja Europejska już nalicza Polsce kary w wysokości 13 700 euro za każdy dzień opóźnienia we wdrażaniu tej dyrektywy.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Wojciech Trzciński, radca prawny, partner w PwC Legal

Problem z opóźnieniem we wdrażaniu dyrektyw dotyczy głównie przedsiębiorców i zwykłych obywateli, którzy nie mogą korzystać z praw gwarantowanych przez regulacje unijne. To stracona szansa dla wielu firm, które mają międzynarodowe ambicje i chciałyby funkcjonować na unijnym rynku zgodnie ze wspólnotowymi regułami równymi dla wszystkich we wszystkich krajach członkowskich. Co prawda KE równocześnie wszczęła podobne postępowania przeciwko praktycznie wszystkim krajom unijnym, to niestety Polska pozostaje w grupie „liderów” w tej kwestii. Działania Komisji powinny zmotywować nowy polski rząd do tego, by intensywnie pracował nad implementacją ważnych dyrektyw, m.in. o sygnalistach (nad którą prace ostatnio ponownie podjęto) czy o obowiązkach platform internetowych. Im szybciej, tym bardziej skorzystają na tym firmy i obywatele.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
dr Marcin Michalak, z Katedry Prawa Europejskiego Uniwersytetu Gdańskiego

Niewdrożenie dyrektywy może prowadzić do konsekwencji nie tylko dla państwa, ale również dla obywateli, których dotyczy dana dyrektywa. W pewnych okolicznościach, gdy obywatel znajduje się w sporze z państwem, może on bezpośrednio powołać się na niewdrożony na czas przepis dyrektywy. Gdy to nie jest możliwe, jednostka może dochodzić odszkodowania od państwa za szkody spowodowane niewypełnieniem zobowiązań w prawie krajowym, opierając się bezpośrednio na prawie UE. Co istotne, ten rodzaj odpowiedzialności odszkodowawczej został ukształtowany nie przez prawo stanowione, lecz poprzez orzecznictwo Trybunału. Na taką możliwość Trybunał wskazał po raz pierwszy w wyroku z 19 listopada 1991 r. w sprawach połączonych C-6/90 i C-9/90 (Francovich i inni) i rozwinął tę instytucję w późniejszym orzecznictwie.

Nieruchomości
Odszkodowanie dla Agnes Trawny za ziemię na Mazurach. Będzie apelacja
Sądy i trybunały
Wierzyciel powinien sprawdzić, czy dłużnik jeszcze żyje
Za granicą
Polacy niewpuszczeni na obchody wyzwolenia obozu w Ravensbrück
Sfera Budżetowa
Setki milionów dla TVP po cichu. Posłowie w Komisji Finansów Publicznych zdecydowali
Zawody prawnicze
Prokuratura Krajowa podjęła kolejne działania ws. Ewy Wrzosek