Wiejskie potańcówki i nie tylko. Jak nadużywano publicznych pieniędzy w kampanii

Komitety wyborcze obu stron politycznego sporu wykorzystywały niekampanijne wydarzenia do prowadzenia wyborczej batalii. Tymczasem, jest to niezgodne z prawem – czytamy we wstępnym raporcie Fundacji Odpowiedzialna Polityka.

Publikacja: 13.10.2023 12:14

Zdjęcie poglądowe

Zdjęcie poglądowe

Foto: PAP/Wojtek Jargiło

Fundacja Odpowiedzialna Polityka, zajmująca się obywatelską kontrolą wyborów i kampanii wyborczej, opublikowała właśnie wstępny raport pt. "Nadużywanie zasobów publicznych w kampanii wyborczej". Autorzy dokonują w nim analizy poszczególnych działań komitetów w tegorocznej kampanii wyborczej a także przeprowadzają ankiety wśród obywateli, którzy mieli styczność z przenoszeniem kampanii wyborczej poza jej określony prawem obszar. Tego bowiem dotyczy tytułowe nadużywanie zasobów publicznych przez komitety – działań o charakterze ewidentnie kampanijnym, realizowanych w trakcie wydarzeń niepowiązanych z kampanią, a co za tym idzie, najczęściej finansowanych z pieniędzy publicznych: rządowych oraz samorządowych.

Czytaj więcej

Kiedy nowy rząd po wyborach? Możliwe scenariusze

Wiejska potańcówka z kandydatem

Obserwatorzy FOP wzięli pod lupę szereg różnorodnych wydarzeń: lokalne imprezy, spotkania i „potańcówki”, niebędące formalnie elementami kampanii wyborczej – a więc niefinansowane z pieniędzy któregokolwiek z komitetów. W ponad 70% przypadków odbywały się one na terenie instytucji publicznych, a w większości organizowane były przez władze lokalne i samorządowe, a co za tym idzie – finansowane bezpośrednio z podatków. Budzić może to zrozumiałe wątpliwości obywateli, którzy płacąc podatki mogą nie życzyć sobie, by pieniądze te były potem wykorzystywane do wspierania kandydatów różnych politycznych opcji. Wyniki badań przedstawione w raporcie sugerują jednak, że większość opcji politycznych nie bierze pod tym względem zdania wyborców pod uwagę. W 35% przypadków przedstawiciel administracji samorządowej wspierał lub negował jakąś opcję polityczną lub kandydata, zaś w ponad połowie – obecny i aktywny na wydarzeniu był kandydat konkretnego ugrupowania politycznego.

Co na to prawo?

–  Znaczenie nadużywania środków publicznych w kampanii wyborczej jest ogromne – komentuje Robert Lech, koordynator prac nad raportem Fundacji Odpowiedzialna Polityka. Jak wyjaśnia, po pierwsze, dostęp do takich środków uprzywilejowuje konkretne grupy polityczne już na starcie kampanii. Po drugie, doprowadza do zaniku granicy między państwem a partią lub koalicją rządzącą, między państwem a ludźmi sprawującymi władzę. Przy czym, co trzeba podkreślić, nie odnosi się to tylko do władz centralnych, ale także do samorządowych i lokalnych, które często nie należą do tego samego środowiska co rząd.

– Raport wychodzi z założeń konstytucyjnych (z artykułu 7, mówiącego, że organy władzy publicznej działają w granicach i na podstawie prawa) i przechodzi do uregulowań kodeksu wyborczego – mówi Robert Lech. – Przepisy kodeksu mówią o jawności i źródłach finansowania, o jego limitach oraz ewentualnych dopuszczalnych korzyściach majątkowych o charakterze niepieniężnym, które można przyjąć w trakcie kampanii wyborczej. Bazując na tym, zaczęliśmy więc badać, czy dochodzi do wspierania kampanii wyborczej przez instytucje państwowe lub samorządowe z wykorzystaniem środków publicznych – oznaczałoby to bowiem dodatkowe źródła finansowania. Przykładowo, gdy komitet osiągnie limit finansowania działań reklamowych, po czym kolejne jego reklamy zostaną opłacone przez spółkę samorządową lub spółkę Skarbu Państwa, mamy do czynienia z dodatkowym źródłem, do którego nie mają dostępu pozostali kandydaci. To samo tyczy się wydarzeń, organizowanych przez samorządy z pieniędzy publicznych, w których udział biorą kandydaci określonych opcji politycznych. Są to niezgodne z prawem działania, łamiące równość warunków udziału w kampanii wyborczej – tłumaczy ekspert.

Czytaj więcej

Karty do głosowania w wyborach i referendum będą spięte? Jest komunikat PKW

Naciągana kampania referendalna

Organizacja referendum i wyborów w tym samym czasie dopuszcza bardzo dużo podmiotów oraz środków do udziału, tak naprawdę, w obu kampaniach – komentuje Robert Lech. – Nie istnieją ograniczenia finansowe wspierania kampanii referendalnej, co skutkuje dopuszczeniem do niej m.in. fundacji spółek komercyjnych i organizacji pozarządowych, a także rządu. W sytuacji, w której w wyborach startować miała partia rządząca, mająca postulaty bardzo zbliżone do kwestii rozstrzyganych w referendum, wzbudziło to wątpliwości czy nie dojdzie do przemieszania się informacji przekazywanych w obu kampaniach. I rzeczywiście, niestety ma to miejsce. Zobaczyć to możemy choćby w działaniach niektórych spółek Skarbu Państwa i ich fundacji. Przedstawiają one poglądy na daną kwestię referendalną, popierając je stwierdzeniami zaczerpniętymi bezpośrednio z programu wyborczego partii rządzącej. Politycy zaś, prezentując swój punkt widzenia w kwestii referendum, prezentują jednocześnie siebie jako kandydatów wraz z fragmentami swojego programu wyborczego. Zapytani twierdzą jednak, że jest to wyłącznie element ich kampanii referendalnej, nie mającej nic wspólnego z kampanią wyborczą –akcentuje przedstawiciel Fundacji.

Nadużycia po obu stronach barykady

Jak podkreślają autorzy raportu, wspomniane działania pozwalają na omijanie głównie finansowych przepisów prawa, regulujących ściśle zasady finansowania kampanii wyborczej. – Działania takie można zaobserwować, niestety z obu stron politycznego sporu, zarówno obozu rządzącego, jak i opozycji – podkreśla Robert Lech. – W raporcie wspomniana została m.in. kwestia plakatów WOŚPu, które pojawiły się niedawno na ulicach miast. Formalnie odnoszą się one do walki z sepsą, lecz ich kontekst i użyta kolorystyka mogą wskazywać na polityczny, skierowany przeciwko konkretnej grupie politycznej, charakter. Nie jest to wprawdzie wykorzystywanie pieniędzy publicznych w celach kampanijnych, ale doskonale obrazuje charakter i problematyczność zjawiska, z którym się stykamy. W Polsce brak bowiem stanowczych i jasnych regulacji prawnych, zabraniających wykorzystywania środków publicznych w kampanii wyborczej oraz referendalnej. Prowadzi to – a bez odpowiednich zmian regulacyjnych, będzie prowadzić także w przyszłości – do coraz to nowych nadużyć – podsumowuje ekspert.

Fundacja Odpowiedzialna Polityka, zajmująca się obywatelską kontrolą wyborów i kampanii wyborczej, opublikowała właśnie wstępny raport pt. "Nadużywanie zasobów publicznych w kampanii wyborczej". Autorzy dokonują w nim analizy poszczególnych działań komitetów w tegorocznej kampanii wyborczej a także przeprowadzają ankiety wśród obywateli, którzy mieli styczność z przenoszeniem kampanii wyborczej poza jej określony prawem obszar. Tego bowiem dotyczy tytułowe nadużywanie zasobów publicznych przez komitety – działań o charakterze ewidentnie kampanijnym, realizowanych w trakcie wydarzeń niepowiązanych z kampanią, a co za tym idzie, najczęściej finansowanych z pieniędzy publicznych: rządowych oraz samorządowych.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Jak kwestionować niezgodne z prawem plany inwestycyjne sąsiada? Odpowiadamy
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Praca, Emerytury i renty
Krem z filtrem, walizka i autoresponder – co o urlopie powinien wiedzieć pracownik
Zdrowie
Jak uzyskać pieniądze za błędy medyczne. Odpowiadamy na pytania
Nieruchomości
Większe odległości od działki sąsiada. Jakie zmiany się szykują
Za granicą
Wakacje 2024 z biurem podróży. Jakie mam prawa podczas wyjazdu wakacyjnego?
Nieruchomości
Jak wybudować domu do 70 m2? Jakie formalności, dokumenty, warunki zabudowy