Wystarczy, że jedno dziecko z klasy lub nauczyciel zachorują na Covid-19, a wszystkie dzieci mogą trafić na kwarantannę. Została skrócona i od 25 stycznia trwa siedem dni, jednak nowelizacja rozporządzenia w sprawie chorób zakaźnych powodujących powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych oraz obowiązku kwarantanny lub nadzoru epidemiologicznego, która w poniedziałek została przekazana do ogłoszenia, nie przewiduje krótszej kwarantanny dla osób, które już na niej są.

A kwarantanna może skomplikować plany całej rodzinie. Gdy dziecko na nią trafi, trzeba będzie odwołać lub skrócić zimowy wyjazd. Z kwarantanny po kontakcie z osobą zakażoną zwolnione są osoby, które w ciągu ostatnich sześciu miesięcy przeszły Covid-19 lub są w pełni zaszczepione. większość najmłodszych mogło nie uzyskać takiego statusu. Za w pełni zaszczepione uważa się bowiem osoby, które są dwa tygodnie po drugiej dawce w serii dwudawkowej. A dzieci nie mogą się szczepić preparatem jednodawkowym. Szczepienia dzieci w wieku 5–11 lat rozpoczęły się zaś niedawno – 16 grudnia 2021 r.

– Osobiście byłbym za skróceniem kwarantanny dla osób, które przebywają na niej w tej chwili, ale rozumiem legislatora, który kieruje się zapewne względami biurokratyczno-statystyczymi. Takie pomieszanie przepisów mogłoby wywołać ogromny bałagan w dokumentach i problemy przy ewentualnej kontroli – mówi mec. Rafał Kania, radca prawny, partner w Kancelarii Sendero.

Czytaj więcej

Czarnek: nowy przedmiot w szkole od 1 września. Będzie na maturze

– Moje dziecko wraca z nauki zdalnej do szkoły 25 stycznia. Prosiliśmy dyrekcję, żeby przedłużyła naukę zdalną o trzy dni, żeby przed samymi feriami nie narażać dzieci na to, że zachorują lub znów trafią na kwarantannę. Niestety, nie ma takiej możliwości. Rodzice wypiszą więc dzieciom zwolnienia – relacjonuje rodzic z Warszawy.

Dyrektor szkoły w takiej sytuacji ma związane ręce.

– Aby klasa przeszła na naukę zdalną, potrzebna jest pozytywna opinia sanepidu. Dziwię się, że szkoły są otwarte, gdy zachorowań jest tak dużo, że zamyka się urzędy. To szkoły są rozsadnikiem koronawirusa – mówi Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

Według prof. Marcina Czecha, lekarza epidemiologa i kierownika zespołu ds. zakażeń szpitalnych Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, powrót dzieci do szkół między przerwą świąteczną a feriami nie był najlepszy, szczególnie że wiadomo było, że po Nowym Roku piąta fala będzie wzbierać. Gdyby na ten czas przewidziano naukę zdalną, część dzieci by się nie pozarażała, a te, które zostały „profilaktycznie" pozostawione w domach przez rodziców, skorzystałyby z nauki zdalnej.

– Rodzic powinien się zastanowić, czy ewentualne większe ryzyko zachorowania, czy kwarantanny w kontekście planowanego wyjazdu jest wystarczającym powodem, aby dziecko nie mogło wraz z innymi rówieśnikami w sposób normalny brać udziału w zajęciach szkolnych. Warto również zawrzeć odpowiednią umowę ubezpieczenia, która będzie ograniczała finansowe ryzyko wysokich kosztów rezygnacji z zaplanowanego wyjazdu w razie zachorowania czy kwarantanny dziecka. Ubezpieczenia te są jednak zróżnicowane, więc przez zawarciem umowy warto sprawdzić, jaki jest ich zakres – mówi dr Piotr Cybula, radca prawny.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ