Choć środowisko osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów od tygodni apeluje o priorytetowy dostęp do szczepień przeciw Covid-19, resort zdrowia zdaje się głuchy na ich argumenty. Tymczasem grupa niepełnosprawnych od urodzenia lub wczesnego dzieciństwa nie jest duża. To 100–200 tys. osób.

– Biorąc pod uwagę tygodniową liczbę szczepionek, jakie docierają do Polski, nie jest to duża populacja. Wydaje się, że rząd upiera się przy niewłączaniu ich do grupy priorytetowej tylko dlatego, by nie przyznać się do błędu – uważa prof. Paweł Kubicki, socjolog z Kolegium Ekonomiczno-Społecznego Szkoły Głównej Handlowej. – Wizerunkowo rządowi i tak bardziej opłaca się rozdysponować wszystkie szczepionki według rocznika urodzenia niż zmieniać koncepcję. Choć dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów wiąże się to ze stratami na zdrowiu, w skrajnych przypadkach nawet ze śmiercią, i brakiem postępów w rehabilitacji czy w terapii – dodaje.

Jolanta Budzowska, radca prawny reprezentująca poszkodowanych pacjentów, nie ma wątpliwości, że zgodnie z prawem niepełnosprawni powinni być zaliczeni do grup priorytetowych.

– Osoby niepełnosprawne mają gwarantowaną szczególną opiekę zdrowotną na podstawie art. 68 ust. 3 konstytucji. Nie ma wytłumaczenia dla niewypełnienia obowiązków konstytucyjnych przez państwo – uważa prawniczka.

A Maria Libura, kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, dodaje, że przyjęta przez rząd w lutym strategia na rzecz osób z niepełnosprawnościami zapowiadała poprawę dostępu do świadczeń i rehabilitacji.

– Gdy osoby z niepełnosprawnością nie są zaszczepione, mają utrudniony dostęp do świadczeń zdrowotnych czy rehabilitacyjnych, nawet tych, z których mogły korzystać przed pandemią. Z badań rządu brytyjskiego, który prowadzi dokładne analizy wpływu Covid-19 na różne grupy społeczne i zawodowe, wynika, że niepełnosprawność intelektualna wiązała się nawet z kilkudziesięciokrotnie większym ryzykiem zgonu z powodu Covid-19 w porównaniu z rówieśnikami. Relatywnie największe w stosunku do równolatków, 30-krotnie wyższe ryzyko stwierdzono w grupie osób najmłodszych, w wieku 18–34 lat, które w Polsce są ostatnią grupą przewidzianą do szczepienia. Mają zwykle choroby współistniejące i często kłopoty z komunikacją, i w szpitalu w warunkach pandemicznych przy braku kontaktu z opiekunem są w wyjątkowo trudnej sytuacji – dodaje.