Renta za Covid-19: Ubezpieczeni tracą świadczenia przez brak wiedzy

W 2022 r. Covid-19 uznano za chorobę zawodową jedynie w 1053 przypadkach.

Aktualizacja: 19.07.2023 06:07 Publikacja: 19.07.2023 03:00

Szpital tymczasowy zorganizowany na Stadionie Narodowym w Warszawie podczas szczytu zakażeń covid-19

Szpital tymczasowy zorganizowany na Stadionie Narodowym w Warszawie podczas szczytu zakażeń covid-19 w Polsce

Foto: PAP/Andrzej Lange

O tym, że Covid-19 może być uznany za chorobę zawodową, wiadomo było już w czasie pandemii. Wskazywali na to eksperci i potwierdził pod koniec 2020 r. Stanisław Szwed, wiceminister rodziny i polityki społecznej, w odpowiedzi na interpelację poselską. Konieczne jest jedynie udowodnienie, że w miejscu pracy było się narażonym na oddziaływanie czynników niebezpiecznych, szkodliwych lub uciążliwych związanych z wykonywaniem obowiązków służbowych.

Rozczarowujące dane

Z raportu Instytutu Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera wynika, że w 2022 r. stwierdzono w Polsce 2637 przypadków choroby zawodowej. To więcej o 3,7 proc. niż rok wcześniej (kiedy było ich 2543).

Najczęściej rejestrowanymi były choroby zakaźne lub pasożytnicze albo ich następstwa.

Wśród zakażeń zdecydowanie przeważał Covid-19 (1053 przypadki). W większości dotykał on pracujących w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej (1030 przypadków). Dla porównania w 2021 r. koronawirus jako chorobę zawodowa orzeczono w 968 przypadkach, a w 2020 r. jedynie u 38 osób.

Pomimo wyraźnego wzrostu danych dr Tomasz Lasocki z WPiA UW nie ukrywa rozczarowania.

Czytaj więcej

Covid-19 może zostać uznany za chorobę zawodową, ale Polacy o tym nie wiedzą

– Statystyki pokazują, że możliwość uznania Covid-19 za chorobę zawodową przebiła się do świadomości, ale nadal za słabo, biorąc pod uwagę ogromną skalę całej pandemii oraz że tylko w zawodach medycznych – komentuje.

Jego zdaniem, duża w tym „zasługa” instytucji publicznych, które nie informowały szeroko o takiej możliwości. A niektóre, pośrednio, nawet zniechęcały do podejmowania działań.

– Nie było kampanii rządowych na ten temat. A przecież kwestia dotyczyła wszystkich zawodów, których przedstawiciele narażeni zostali na zachorowanie, np. sprzedawców w sklepach i nauczycieli – dodaje. Co więcej, Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) sugerowała nawet w swoim stanowisku, że Covid-19 może być chorobą zawodową tylko w wybranych profesjach. Dotychczasowe orzecznictwo nie pozwala natomiast na takie wykluczenie. Stan epidemii może i uzasadniał wprowadzenie tego typu ograniczenia, ale żaden z wielu wówczas wprowadzonych przepisów tego nie zrobił – wskazywał dr Lasocki.

Korzyści

Ekspert ocenia, że tak małe zainteresowanie to także wyraźne oszczędności finansowe dla państwowego systemu.

– Takiej osobie przysługuje zasiłek z ubezpieczenia wypadkowego w wysokości 100 proc. podstawy jego wymiaru. W poważniejszych powikłaniach chory może liczyć na rentę wypadkową o wiele korzystniejszą niż ta z ubezpieczenia rentowego – wskazuje.

To nie wszystko.

– Jeśli taka osoba zmarła z powodu choroby zawodowej, jej najbliższym należy się renta rodzinna wypadkowa, która jest obliczana w sposób znacznie korzystniejszy niż ogólna renta rodzinna. Ponadto ubezpieczony (a w razie jego śmierci – najbliżsi) w przewidzianych ustawą przypadkach otrzymuje także z ZUS jednorazowego odszkodowania ponad 100 tys. zł – wyjaśnia.

Czytaj więcej

Wojciech Tumidalski: Covid-19 to choroba zawodowa. Rząd oszczędził na zakażonych

Jak przypomina dr Lasocki, osoby, które odczuwają poważne konsekwencje zachorowania na Covid-19 i potrafią wykazać, że zakaziły się w miejscu pracy, bo występowało w nim tzw. narażenie zawodowe , cały czas mogą wszcząć procedurę i otrzymać korzystniejszą rentę wypadkową oraz jednorazowe odszkodowanie. Skorzystać mogą również bliscy osób, które zmarły z powodu koronawirusa. Ekspert nie ma jednak wątpliwości, że z upływem czasu udowodnienie, że ktoś zaraził się w pracy, zwłaszcza w okresie pandemii, będzie coraz trudniejsze.

Dane pokazują też, że stwierdzanych chorób zawodowych jest więcej (patrz infografika). – Trzeba byłoby dokonać pogłębionej analizy tego trendu, który jest dość zaskakujący. Prognozowano bowiem, że z biegiem czasu, wraz z rozwojem technologii, coraz skuteczniejszymi sposobami ochrony oraz zmianami w strukturze zawodowej liczba osób, u których wykryto choroby zawodowe, powinna się zmniejszać. Tymczasem jest inaczej – mówi Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Wpływ demografii

Jego zdaniem, na pewno wpływ na taki stan w ostatnich dwóch latach miał Covid-19, ale nie tylko. – Ogólnie rośnie poziom chorobowości wśród Polaków. Siłą rzeczy zwiększa się zatem odsetek schorzeń kwalifikowanych jako choroby zawodowe. Zmienia się też struktura demograficzna naszego społeczeństwa. Starzejmy się. W efekcie więcej osób znajduje się grupie ryzyka zachorowalności – dodaje.

- Proces automatyzacji i robotyzacji nie przebiega tak szybko jak zakładaliśmy. A jednak wiązano z nim nadzieję na niższą wypadkowość – mówi Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan

W kontekście rezygnacji z wygaszania emerytur pomostowych coraz częściej mówi się o potrzebie reformy całego systemu, która, zdaniem Łukasza Kozłowskiego, mogłaby też pozytywnie wpłynąć właśnie na wypadkowość.

O tym, że Covid-19 może być uznany za chorobę zawodową, wiadomo było już w czasie pandemii. Wskazywali na to eksperci i potwierdził pod koniec 2020 r. Stanisław Szwed, wiceminister rodziny i polityki społecznej, w odpowiedzi na interpelację poselską. Konieczne jest jedynie udowodnienie, że w miejscu pracy było się narażonym na oddziaływanie czynników niebezpiecznych, szkodliwych lub uciążliwych związanych z wykonywaniem obowiązków służbowych.

Rozczarowujące dane

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Samorząd
Krzyże znikną z warszawskich urzędów. Trzaskowski podpisał zarządzenie
Prawo pracy
Od piątku zmiana przepisów. Pracujesz na komputerze? Oto, co powinieneś dostać
Praca, Emerytury i renty
Babciowe przyjęte przez Sejm. Komu przysługuje?
Spadki i darowizny
Ten testament wywołuje najwięcej sporów. Sąd Najwyższy wydał ważny wyrok
Sądy i trybunały
Sędzia WSA ujawnia, jaki tak naprawdę dostęp do tajnych danych miał Szmydt