Minister sprawiedliwości planuje znieść państwowy egzamin na licencję detektywa przeprowadzany dziś przez Komendę Główną Policji. W zamian proponuje obowiązkowe szkolenie. Czy to wystarczy, by rynek usług detektywistycznych nie stracił zaufania klientów? Sprawa dotyczy blisko 600 pracujących dziś detektywów, 400 firm i kilkunastu tysięcy klientów.
Zdania w środowisku o pomyśle ministra Jarosława Gowina są podzielone. Nawet jednak przeciwnicy deregulacji uważają, że ze względów rynkowych propozycja jest uzasadniona.
Wolny, ale profesjonalny
– Jesteśmy za uwolnieniem zawodu, ale nie za zniesieniem egzaminu państwowego – mówi „Rz" Ryszard Bednik, rzecznik Polskiego Stowarzyszenia Licencjonowanych Detektywów. – Taki sprawdzian wiedzy prawniczej jest podstawą rzetelnego wykonywania zawodu.
Zdaniem stowarzyszenia każdy detektyw powinien mieć swoje biuro i asystenta.
– Uwolnienie zawodu wcale nie da szansy tysiącom ludzi na prowadzenie działalności. Nawet jeśli ją rozpoczną, to i tak bez dobrego poziomu usług nie będą mieć klientów – uważa. – Jeśli zrezygnujemy z egzaminu, to jak zweryfikować wiedzę i predyspozycje do zawodu? – pyta detektyw Robert Laskowski. Podkreśla też, że detektyw to zawód zaufania publicznego.
– Przychodzą do nas najrozmaitsi ludzie z życiowymi sprawami. Gdyby ktoś z nas był nieuczciwy i informacje wydostałyby się na zewnątrz, ucierpiałby nie tylko on, ale i całe środowisko – mówi „Rz". Uważa też, że państwowy egzamin nie jest dziś żadną blokadą do wykonywania zawodu.
Potrzebę przeprowadzania takiego egzaminu widzi też Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego policji. – Detektyw to zawód nie dla każdego. Możliwości ingerencji w życie innych są tak duże, że selekcja jest potrzebna – mówi „Rz".
Przetrwają najlepsi
Innego zdania jest detektyw Marcin Popowski.
– W Polsce posiadanie licencji detektywa nic nie daje. Egzamin państwowy zobowiązuje jedynie do nauczenia się prawa. Nie daje gwarancji fachowości – uważa. Mówi też, że można mieć zastrzeżenia do egzamin ustnego, na którym ocena zależy od uznania egzaminującego.
Z kolei brak licencji nie przeszkadza w wykonywaniu zawodu. Wystarczy, że ktoś zatrudni osobę ją posiadającą i może otwierać agencję.
Rynek usług detektywistycznych od lat się zmienia. W latach 90. dominowały zlecenia w sprawach cywilnych – opieka nad dziećmi czy rozwody. Potem przyszedł czas na zlecenia gospodarcze – sprawdzanie kontrahentów czy weryfikacja majątku dłużników. Ostatnie dwa lata to znów większe zainteresowanie sprawami cywilnymi, głównie rozwodowymi.
Sprawdziliśmy, czy świadczenie usług detektywistycznych jest intratnym zajęciem. Otóż minimalna cena za godzinę pracy detektywa kosztuje 50 zł; średnio to jednak od 100 do 200 zł. Coraz częściej detektywi ustalają jedną stawkę za całą sprawę, np. zgromadzenie dowodów zdrady do sprawy rozwodowej.
Nowe rozwiązania
Co proponuje minister Gowin
Do wykonywania zawodu ma wystarczyć:
- zaświadczenie o niekaralności,
- lekarskie poświadczenie zdolności psychicznych,
- pozytywny wywiad policyjny,
- wpis do rejestru detektywów,
- wzmożone kontrole nad przedsiębiorcami-detektywami,o których terminie i zamiarze nikt się nie dowie,
- detektyw ma w ciągu tygodnia poinformować komendę wojewódzką policji prowadzącą rejestr działalności o każdej zmianie miejsca zamieszkania,
- szkolenie z kilkunastu dziedzin prawa zamiast egzaminu państwowego.