Reklama

Duda i Morawiecki korzystają z WhatsApp. Czy to bezpieczne?

Najważniejsze osoby w państwie korzystają z aplikacji do szyfrowanych połączeń, choć wątpliwości co do ich bezpieczeństwa mają eksperci.

Aktualizacja: 09.08.2018 06:37 Publikacja: 08.08.2018 18:53

Prezydent do swojego profilu dołączył nawet selfie

Prezydent do swojego profilu dołączył nawet selfie

Foto: Rzeczpospolita

Eksperci firmy Check Point odkryli właśnie lukę bezpieczeństwa w aplikacji WhatsApp, dzięki której oszuści mogą przechwytywać wiadomości przesyłane w ramach dyskusji grupowych lub prywatnych rozmów oraz manipulować ich treścią. FBI przechwyciło zaszyfrowane wiadomości, które Michael Cohen, adwokat Donalda Trumpa, wysyłał za pomocą komunikatorów WhatsApp i Signal. Ta informacja wyszła na jaw w połowie czerwca, powodując w USA dyskusję na temat bezpieczeństwa aplikacji służących do prowadzenia rozmów i wysyłania wiadomości. Jednak wciąż kochają je polscy politycy. By się o tym przekonać, wystarczy mieć ich numery w książce adresowej i zalogować się np. do WhatsAppa.

Aktywni Duda i Morawiecki

Okazuje się, że z tej aplikacji korzystają prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki. W jakim celu? O komentarz w tej sprawie prosimy od kilku dni prezydenckiego rzecznika Krzysztofa Łapińskiego. Odpisał nam tylko, że nie zdążył porozmawiać o tym z Dudą.

– Premier Mateusz Morawiecki korzysta z normalnych bądź – jeśli sytuacja tego wymaga – szyfrowanych połączeń telefonicznych – zapewnia z kolei rzecznik rządu Joanna Kopcińska. Problem w tym, że WhatsApp ma funkcję, która pozwala sprawdzić, że Morawiecki i Duda są aktywni niemal codziennie. A prezydent do swojego profilu dołączył nawet selfie.

Nie są jedyni, bo z WhatsAppa korzystają też m.in. Arkadiusz Mularczyk, Adam Bielan, Borys Budka, Władysław Kosiniak-Kamysz, Michał Kamiński, Sławomir Neumann i Roman Giertych. Oprócz WhatsAppa są też inne komunikatory, jak Viber i Telegram. Z pierwszego korzystają m.in. Jacek Żalek, Bartosz Arłukowicz i Robert Biedroń, a z drugiego Marcin Kierwiński i Stanisław Gawłowski. Niektórzy korzystają z dwóch lub trzech.

Względy bezpieczeństwa

Dlaczego politycy pokochali komunikatory? Dzięki niektórym funkcjonalnościom są bardziej wygodne niż zwykłe rozmowy i SMS-y. – Jednak większość polityków kieruje się troską o bezpieczeństwo. Wydaje im się, że dzięki szyfrowaniu wiadomości ich treść pozostaje poufna – mówi gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych, a obecnie ekspert od bezpieczeństwa.

Reklama
Reklama

A producenci aplikacji zapewniają, że bezpieczeństwo jest na najwyższym poziomie. „Od teraz wszystkie twoje konwersacje są szyfrowane, by zapewnić bezpieczeństwo tobie i twoim informacjom" – ogłosił w 2016 r. Mark Zuckerberg, szef Facebooka, właściciela WhatsAppa. „Naszą misją jest ochrona prywatności" – zapewniają z kolei twórcy Vibera.

Problem w tym, że w 2014 r. Viber dostał tylko 1 na 7 punktów w teście bezpieczeństwa przeprowadzonym przez Electronic Frontier Foundation. A w czerwcu obecnego roku niemiecki producent opon Continental kazał odinstalować WhatsAppa swoim pracownikom, tłumacząc to „brakami w zakresie ochrony danych". Jak jest w rzeczywistości?

Szyfrowanie komunikacji

Większość twórców popularnych komunikatorów twierdzi, że ich aplikacja jest najbezpieczniejsza. Jest to głównie związane ze sposobem szyfrowania komunikacji, tzn. end-to-end encryption. Oznacza to, że klucz szyfrujący jest tylko dostępny na urządzeniach użytkowników komunikujących się ze sobą – mówi Mariusz Burdach z firmy Prevenity, ochraniającej polskie instytucje publiczne. – Różnice są natomiast w innych funkcjach związanych z bezpieczeństwem. Na przykład komunikatory różnią się ilością zapisywanych informacji o użytkowniku czy urządzeniu, np. o lokalizacji. Natomiast najistotniejsze jest to, jak zabezpieczone jest urządzenie, na których uruchomiony jest komunikator – dodaje.

Dosadniej bezpieczeństwo komunikatorów ocenia gen. Skrzypczak. Zauważa, że większość takich aplikacji jest bezpłatna, więc ceną jest prywatność użytkowników. – Twórcami Vibera są Białorusini, a Telegrama – Rosjanie. Nie wyobrażam sobie, by te aplikacje nie było kontrolowane przez wywiady z tamtych państw – mówi.

Wydaje się, że z zagrożeń coraz częściej zdają sobie sprawę polscy politycy. Bo prawdziwą karierę robi wśród nich Signal, który uchodzi za najbezpieczniejszy z popularnych komunikatorów. Z naszych informacji wynika, że tę aplikację preferuje obecnie premier Morawiecki, a oprócz niego z Signala korzystają m.in. Włodzimierz Czarzasty, Krzysztof Kwiatkowski i Marek Suski.

Coraz więcej polityków decyduje się też na polski komunikator UseCrypt, który kosztuje 65 zł miesięcznie, ale ma opinię na tyle bezpiecznego, że korzysta z niego elitarna jednostka GROM. Z polityków jego użytkownikami są m.in. Andrzej Jaworski, Dominik Tarczyński i Witold Zembaczyński, a od kilku dni Tomasz Siemoniak.

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Czego się spodziewać po Radzie Przyszłości Donalda Tuska? „Rzeczpospolita” zapytała ekspertów
Polityka
W PiS jak w „Sukcesji”, Brzoska i jego plany rozgrzewają emocje, podział w Polsce 2050 a koalicja
Polityka
Spór o SAFE. Ilu Polaków wierzy, że program służy Niemcom?
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama