Prof. Michał Kleiber uważa, że sytuacja w Instytucie Nauk Ekonomicznych (INE) Polskiej Akademii Nauk jest tak trudna, że nie wykluczałby jego rozwiązania i powołania na nowo. Tak mówił w ubiegły czwartek w trakcie wyborów nowego prezesa PAN.

Mowa o instytucie, w którym pracują bądź pracowali tak znani polscy ekonomiści jak obecny prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka, Jerzy Osiatyński czy Ryszard Bugaj.

Jak pisaliśmy kilka dni temu, wiceprezes PAN prof. Mirosława Marody skierowała w tym miesiącu do szefa PAN wniosek o odwołanie prof. Cezarego Wójcika z funkcji dyrektora INE. „Rzeczpospolita" dotarła do wyników kontroli, które poprzedziły jej wniosek.

Audyt przeprowadziły w instytucie dwie różne komisje. Jedną powołała Rada Kuratorów Wydziału I PAN, w którego skład wchodzi INE. Drugą – Rada Naukowa Instytutu. Co ustaliły?

Obie komisje zarzucają prof. Wójcikowi fatalne zarządzanie kadrami, co doprowadziło do konfliktów i odejścia sporej części pracowników naukowych. Przez to instytut stracił uprawnienia do nadawania habilitacji, a obecny stopień zatrudnienia jest tak niski, że jeżeli zrezygnuje jeszcze dwóch pracowników naukowych, INE nie będzie mógł nawet doktoryzować.

Odzyskanie tych uprawnień nie jest proste, ponieważ nowo zatrudnieni pracownicy wejdą do wymaganego minimum kadrowego dopiero po roku pracy w instytucie.

Na brak zdolności interpersonalnych prof. Wójcika zwracały uwagę także inne instytucje, dla których pracował. W 2008 r., gdy prezes NBP usunął go z funkcji dyrektora Biura do spraw Integracji ze Strefą Euro, w komunikacie przeczytaliśmy, że to wynik konfliktu pracowniczego.

Z kolei Maciej Stańczuk, prezes Polskiego Banku Przedsiębiorczości, w którym Wójcik pracował w latach 2010–2011, w opinii, do której dotarliśmy, stwierdza, że musiał rozwiązać z nim umowę, ponieważ nie tylko nie wywiązywał się z zobowiązań wobec pracodawcy, ale też nie był w stanie zarządzać podległym mu zespołem. Stańczuk pisze o licznych konfliktach, które prof. Wójcik kreował „intrygami niskich lotów".

Raport Rady Kuratorów podpisany przez prof. Jerzego Wilkina oskarża Wójcika także o podwójną sprawozdawczość efektów naukowych instytutu. Do publikacji INE miał on zaliczać prace, które mają inną afiliację naukową.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

„Podwójna sprawozdawczość rodzi nieufność środowiska co do faktycznych osiągnięć INE, co powoduje pogarszanie się wizerunku Instytutu" – napisał prof. Wilkin.

Z kolei komisja Rady Naukowej INE ustaliła, że prof. Wójcik wykorzystał ubiegłoroczny Kongres Makroekonomiczny (współorganizatorem jest instytut, a impreza współfinansowana jest z publicznych środków) do promocji własnej firmy, która została partnerem tego wydarzenia. W raporcie komisji czytamy też, że dyrektor nie podpisał umowy na realizację europejskiego programu wymiany doświadczeń, w ramach którego INE miał otrzymać ok. 100 tys. euro na wymianę międzynarodową.

Prof. Wójcik nie zgadza się z zarzutami stawianymi mu przez oba gremia. Twierdzi, że ustalenia dokonane przez komisję Rady Kuratorów są niezgodne ze stanem faktycznym i prawnym oraz że zostały przeprowadzone niezgodnie z zasadami oceny jednostek naukowych.

Decyzję o tym, czy prof. Wójcik pozostanie na stanowisku, podejmie nowo wybrany prezes PAN prof. Jerzy Duszyński. Oficjalnie na to stanowisko zostanie powołany przez premier Ewę Kopacz najprawdopodobniej jeszcze w tym tygodniu.