1 marca Polskie Stronnictwo Ludowe zamieściło w mediach społecznościowych informację: „Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wyrusza dziś do Waszyngtonu! Spotkanie z Donaldem Trumpem to kolejny ważny krok w kierunku wzmacniania współpracy na linii Polska–USA”. Wiadomość o wizycie szefa MON w Białym Domu była opatrzona grafiką Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem oraz komentarzem o wzmacnianiu sojuszu polsko-amerykańskiego. Tym dziwniejszy był brak informacji po spotkaniu prezydenta USA z wicepremierem RP. Żadna ze stron nie informowała o efektach rozmów. Spotkanie utrzymano w tajemnicy. Aż do teraz.

Z informacji „Rz” wynika, iż stronie amerykańskiej nie podoba się, że sprawa spotkania szefa MON z prezydentem USA jest politycznie nagłaśniana i partyjnie rozgrywana w Polsce. Rządzący dostali sygnały z administracji Donalda Trumpa, że upublicznianie szczegółów spotkania nie leży w sojuszniczym interesie i współorganizatorzy spotkania nie powinni podnosić tematu. 

Czytaj więcej

Sensacyjne ustalenia Onetu: Trump miał „kusić” Kosiniaka-Kamysza

Co wydarzyło się między Donaldem Trumpem a Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem

Po pół roku o spotkaniu szefa MON z prezydentem USA powiedział europoseł Adam Bielan, następnie informacje te potwierdził Nikodem Rachoń, doradca prezydenta Karola Nawrockiego. To, że do takiego spotkania doszło, przyznał również sam Władysław Kosiniak-Kamysz, ale szerzej sprawy nie komentował. Publicznie szefa MON pochwalił ambasador USA w Polsce Tom Rose.

2 marca minister obrony narodowej spotkał się z liderem światowego mocarstwa dzięki pomocy Kancelarii Prezydenta. Wziął udział w uroczystości pośmiertnego odznaczenia Medalem Honoru sierż. Michaela Ollisa, amerykańskiego żołnierza, który w Afganistanie w 2013 r. uratował życie polskiemu oficerowi, kpt. Karolowi Cierpicy, zasłaniając go własnym ciałem.

Spotkanie wicepremiera rządu Donalda Tuska z prezydentem Donaldem Trumpem trwało ponad 20 minut i odbywało się w zachodnim skrzydle Białego Domu, w formule jeden na jeden, z udziałem doradców (po jednym z każdej ze stron). Spotkanie miało charakter dyskretny. Informacje o nim miało tylko najbliższe otoczenie Kosiniaka-Kamysza i wybrani ministrowie, a w PSL większość osób o nim nie wiedziała. Nie sporządzono z niego notatki. Premier otrzymał informację ustną. – Nie wiedziałem, że do spotkania doszło. A musiałem wiedzieć? Nie o wszystkim powinniśmy wiedzieć – przyznaje Marek Sawicki z PSL.

Pozostałe informacje na temat spotkania nie są spójne i zależą od tego, kto się do nich odnosi. Pojawiają się wzajemne oskarżenia i polityczna rozgrywka w tle, która nie jest zrozumiała dla strony amerykańskiej.

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że spotkanie miało dotyczyć postępów w przygotowaniu amerykańskiej stałej bazy w Polsce. Pojawiające się informacje, jakoby prezydent Trump miał nakłaniać lidera PSL do wyjścia z koalicji 15 października, są nieprawdziwe. Nasze źródła podają, że nic takiego nie miało miejsca. Informacjami przekazanymi przez TV Republikę o tym, że Amerykanie są zainteresowani zmianą premiera w Polsce, zaskoczeni są sami obecni 2 marca w Białym Domu.

– To sabotaż – komentuje „Rz” rewelacje TV Republika poseł PiS, który był wtedy na miejscu.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Trump, Tusk i Kosiniak-Kamysz. Ślad USA w polskiej grze o tron

Donald Trump chce stałej bazy w Polsce przed końcem urzędowania

A dlaczego spotkanie, poza wcześniejszą informacją PSL, nie było szerzej zapowiadane? Źródło „Rz” przekonuje, że nie było stuprocentowej pewności, czy do spotkania szefa MON z prezydentem USA dojdzie. – Z Donaldem Trumpem bywa różnie. Samo spotkanie zostało opóźnione. Panowie spotkali się 40 minut po wyznaczonym czasie – mówi nam jedna z osób, która była wtedy w Białym Domu.

Dlaczego spotkaniem nie chwalił się Władysław Kosiniak-Kamysz? – Premier wiedział o nim i znał jego przebieg. Jeśli przez pół roku brak publicznych informacji na temat spotkania nikomu nie przeszkadzał, to dlaczego nagle teraz ujawniono informacje o spotkaniu na najwyższym szczeblu? – retorycznie pyta Marek Sawicki z PSL.

Nasz informator twierdzi, że Donald Trump już 17 września chciał zakomunikować, że Fort Trump w Polsce powstanie. Zwleka, gdyż negocjacje idą wolno, a rząd miał problemy finansowe z realizacją inwestycji. Tych rewelacji nie chce potwierdzić strona rządowa.

Prezydent USA Donald Trump

Prezydent USA Donald Trump

Foto: REUTERS/Evan Vucci

Trump z inwestycji w Polsce się nie wycofuje, ale poza słowami o sympatii do Karola Nawrockiego niewiele więcej mówi o stałej bazie, miejscu i dacie jej powstania. Wynikać ma to ze zbyt wolno toczących się negocjacji. Pewne jest, że prezydent USA chciałby, aby baza powstała za jego prezydentury.

– Będzie specustawa w sprawie szybszego budowania stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce – poinformowała pod koniec września wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Czy specustawa nie powinna powstać wcześniej, a komunikat Sobkowiak nie jest dowodem na ślimaczące się negocjacje? Ludzie z otoczenia Karola Nawrockiego uważają, że jest. Ale to nie wszystko.

Czytaj więcej

Przełożona wizyta w Pentagonie. Kosiniak-Kamysz: Niektóre środowiska bagatelizują zagrożenie

Kosiniak-Kamysz i PSL cenieni w USA przez administrację Donalda Trumpa

– Władek nie chwali się. To nie jest Błaszczak, który cały czas robi konferencje. Dyplomacja i negocjacje lubią ciszę. Spotkanie wypłynęło i pokazało jedno: Karol Nawrocki nie ma monopolu na relacje z Donaldem Trumpem i to rząd Tuska negocjuje stałą bazę, a nie prezydent, który najwyżej może sobie zrobić zdjęcie z Trumpem, zostać poklepany po ramieniu, a jedyne, co może dać prezydentowi USA, to spinki do mankietów – słyszymy z otoczenia szefa MON, nawiązując do jednej z wizyt Nawrockiego w Białym Domu i prezentu dla Trumpa, właśnie spinek do mankietów.

Rzeczywiście, pierwsze spotkania szefa MON, wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, z szefem Pentagonu Pete’em Hegsethem były w Polsce i w USA dobrze odebrane. Mimo przełożenia ostatniego spotkania, które ma się odbyć w listopadzie, panowie mają dobre relacje.

„Rzeczpospolita” rok temu pisała, że Kosiniak-Kamysz buduje własny kanał komunikacji z administracją Donalda Trumpa, poza premierem Donaldem Tuskiem i MSZ, ale też nie w kontrze do nich. Wspierać szefa ludowców miał w tym wicemarszałek Senatu Michał Kamiński. Na ile skutecznie?

Czytaj więcej

Stała baza USA w Polsce. Wiceszefowa MON potwierdza doniesienia „Rz” o możliwym terminie

– PSL jako stuletnia partia z tradycjami i jasną tożsamością, uważana jest w USA za „small republican party”. Władek ma swoje relacje, również rodzinne i towarzyskie, z Amerykanami. Tylko się z tym nie obnosi. Taki typ. Ja uważam, że powinien się chwalić i być bardziej ofensywny – mówi nam bliski współpracownik ministra.

Amerykanie nie rozumieją polskiego sporu

Czy przez Kosiniaka-Kamysza przemawia jedynie skromność? – Za wielką wodą Karol, Radek i Władek mówią jednym głosem. Wracają do Polski i jest inaczej. Amerykanie tego nie rozumieją. W interesie amerykańskim nie jest, żeby wszystkie informacje ze spotkań i negocjacji wychodziły. Oni nam pomagają, ale my im też. Nie wszyscy muszą wiedzieć, czego ta pomoc dotyczy. Bezpieczeństwo jest priorytetem – relacjonuje nam jeden z uczestników spotkania w Białym Domu.

Karol Nawrocki, Radosław Sikorski i Władysław Kosiniak-Kamysz zgodnie opowiadają się za tym, żeby stała amerykańska baza powstała w Polsce. Szef MSZ w rozmowie z „Rz” przyznał, że sprawą wtórną jest to, czyje imię będzie nosić.

Faktem jest, że to, co w USA łączy zwaśnione strony polskiego sporu politycznego, w kraju je dzieli. Z naszych źródeł wynika, że tym razem strona amerykańska dostrzegła „niepokojący spór dotyczący gry stałą bazą w Polsce i prezydentem Trumpem”.

Czytaj więcej

O czym nie wie Donald Tusk, czyli kulisy amerykańskiej misji Michała Kamińskiego

Strona rządowa w rozmowie z „Rz” utrzymuje, że w zorganizowaniu spotkania szefa MON z prezydentem USA pomagał Pałac Prezydencki. Nikodem Rachoń był na spotkaniu z Kosiniakiem-Kamyszem. Strona rządowa zaprzecza jednak, jakoby w organizacji spotkania udział brał Adam Bielan.

Europoseł PiS w rozmowie z nami twierdzi, że do spotkania doszło dzięki jego kontaktom i ma na to dowody. Bielan w rozmowie z „Rz” twierdzi też, że będzie „obnażał kłamstwa Donalda Tuska”, który w rozmowie z TVN24 powiedział, że rozmowa „dotyczyła raczej sytuacji wewnętrznej w Polsce”.

Podczas inauguracji nowego roku akademickiego w Akademii Sztuki Wojennej premier powiedział: – Ani wróg, ani sojusznik nie będzie decydował o tym, jaką drogą podążają Polacy, kto w Polsce rządzi, jak budujemy swoją armię.

Bielan zaprzecza, żeby rozmowa w Białym Domu miała dotyczyć zmian w polskim rządzie. Jako priorytet wskazuje bezpieczeństwo Polski, czyli budowę stałej amerykańskiej bazy w Polsce.

Czytaj więcej

Trzecie kuszenie Kosiniaka-Kamysza. Kulisy rozmów o „odwróceniu sojuszy” z USA w tle

Z naszych źródeł wynika, że strona amerykańska chciała ogłosić decyzję jeszcze przed wyborami połówkowymi w USA, ponieważ notowania Donalda Trumpa i Republikanów nie są dobre.

– Dla Amerykanów liczy się sukces inwestycji: polityczny i finansowy. Za naszych rządów zarobili znacznie więcej niż za Morawieckiego i Szydło. Patrzą na nas inwestycyjnie, jako na jedną z najsilniejszych gospodarek świata. Nie interesują ich wewnętrzne przepychanki. Do Trumpa dotarło, że jest próba rozgrywania go w Polsce. Bielan, ujawniając informacje o spotkaniu, które nie miało być upublicznione, pali swoje kontakty w Białym Domu – twierdzi osoba z rządu.

Przeciąganie PSL na stronę PiS

Z informacji „Rz” wynika, że PiS chciało kilka razy przeciągnąć PSL na swoją stronę, bo najbardziej akceptowalną koalicją dla trumpistów w Polsce byłby gabinet partii Kaczyńskiego i Kosiniaka-Kamysza oraz Konfederacji, z wykluczeniem partii Grzegorza Brauna.

Mimo że PSL stara się utrzymać zdrowy dystans od KO i nie chce wspólnej listy na wybory parlamentarne, Kosiniak-Kamysz wobec Tuska jest lojalny i na stronę Kaczyńskiego nie przejdzie. Dzieje się tak, nawet jeśli mniejsza część ludowców opowiada się za współpracą z PiS, co wynika z wewnętrznych ankiet partii.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Spotkanie Kosiniaka z Trumpem to klin wbity w koalicję

– Amerykanie w szefie MON widzą poważnego partnera. Władek sprawy komentować nie będzie. Podstawą jest bezpieczeństwo Polski i powstanie amerykańskich stałych baz, co będzie naszym wspólnym sukcesem. Pewne jest, że lider PSL ma relacje z prezydentem USA i że współpraca w tym obszarze nie ogranicza się tylko do Pałacu Prezydenckiego. A że ktoś chce wykorzystać relacje z USA do torpedowania stałej bazy w Polsce, bo idą wybory parlamentarne i trzeba utracić potencjalny sukces rządu, to inna sprawa. Z ludzi PiS administracja Trumpa przepina się na Kosiniaka-Kamysza, jako partnera godnego zaufania – konkluduje nasz rozmówca.