Czy konflikt Izraela i USA z Iranem rozleje się na resztę świata? Czy administracja Donalda Trumpa wciągnie NATO w wojnę?
Istnieje poważne ryzyko rozlania się konfliktu regionalnego na inne kraje, szczególnie w rejonie Zatoki Perskiej, które są powiązane sojuszem doraźnym ze Stanami Zjednoczonymi. Konflikt regionalny jestem w stanie sobie wyobrazić i myślę, że jesteśmy na jego granicy. Bomby i rakiety już spadają na wiele krajów tego regionu.
Polska może zostać wciągnięta w konflikt?
Nie wyobrażam sobie, żeby Polska zgodziła się na wkręcenie jej w konflikt na Bliskim Wschodzie. Popełniliśmy ten błąd za czasów rządów lewicowych. Już raz Polska pod wpływem impulsu emocjonalnego, jakim był atak terrorystyczny w Nowym Jorku na WTC, podjęła decyzję, powołując się razem z innymi krajami natowskimi na artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego o wzięciu udziału w konflikcie. Kraj członkowski NATO, czyli Stany Zjednoczone, wtedy był zaatakowany, a nie atakowały. Na jaki artykuł Traktatu Waszyngtońskiego mógłby się ktoś powołać dziś, aby wprowadzić kraje natowskie, w tym na przykład Polskę, do wojny na Bliskim Wschodzie? To byłoby niezrozumiałe.
Czytaj więcej
– Po miażdżących atakach w pierwszym i drugim dniu, powoli okazuje się, że Iran jednak się nie ugiął, a oprócz tego koszty wojny zaczynają rosnąć,...
Czy administracja Donalda Trumpa popełniła błąd, przyłączając się do ataku Izraela na Iran?
Nie wiemy, jakie były kalkulacje i cele stawiane przed tą operacją wojenną. Jeżeli celem jest doprowadzenie do zmiany sytuacji politycznej w Iranie poprzez wywołanie buntu społecznego i doprowadzenie do zmiany rządu, to nie widać, żeby się do tego zbliżali, choć pewnie mało kto życzy dobrze państwu ajatollahów. Wszyscy boją się radykalizmu islamskiego. W wypowiedziach amerykańskich jest mowa o tym, że chodziło o broń jądrową w Iranie, ale parę miesięcy temu prezydent Trump twierdził, że USA zbombardowały urządzenia produkujące ważne dla produkcji broni jądrowej. Teraz mówi się o zmianie ustrojowej. Ale mówi się też o potrzebie zlikwidowania produkcji rakiet taktycznych w Iranie. Mamy chaos informacyjny. Oby nie było chaosu w polityce amerykańskiej. To wszystko robi wrażenie nie do końca przemyślanej operacji. Nie wiadomo, czym jest podyktowana i jak jest skalkulowana. To źle wróży regionowi. Chaos jest rzeczą najgorszą, z punktu widzenia Bliskiego Wschodu, ale też interesów europejskich, które polegają głównie na ryzyku ogromnej podwyżki ceny ropy naftowej i gazu. Na początku administracja amerykańska mówiła o krótkotrwałym, precyzyjnym uderzeniu i zakończeniu tej operacji. Teraz prezydent Trump mówi o czterech – pięciu tygodniach i o mnożących się celach, które są do zaatakowania. Mamy do czynienia z ofensywą lądową Izraela w Libanie, więc to nie zapowiada krótkiej, precyzyjnie przeprowadzonej operacji. Ona się wydłuża i z każdym dniem straty polityczne, wojskowe, ekonomiczne z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych będą coraz większe. Prezydent Trump obiecywał swoim wyborcom zakończenie, a nie wywoływanie wojen.
Skąd takie przełożenie Izraela na administrację Trumpa?
Izrael bardzo umiejętnie zadbał o swoje interesy. Z każdego scenariusza, który się realizuje i będzie realizował w przyszłości, może wyciągnąć daleko idące korzyści, zarówno natury politycznej, wojskowej, a nawet terytorialnej, jeśli to połączymy z kwestiami rugowania Palestyńczyków na zachodnim brzegu Jordanu. Teraz już bezkarnie, bo nikt się o nich nie upomni. Izrael przez długi czas będzie monopolistą, jeśli chodzi o posiadanie broni jądrowej na Bliskim Wschodzie. Każdy scenariusz głębokiego kryzysu Iranu, od zmiany władzy, aż po na przykład rozczłonkowanie Iranu, co też jest możliwe, będzie na rękę Izraelowi. Oczywiście wpływ ma także siła lobby proizraelskiego w Stanach Zjednoczonych, szczególnie w administracji Trumpa.