28 lutego USA i Izrael rozpoczęły atakowanie z powietrza celów w Iranie – w pierwszym dniu ataków zginął najwyższy przywódca duchowy Iranu ajatollah Ali Chamenei. Iran odpowiedział odwetowymi atakami na Izrael, ale też na bazy amerykańskie na Bliskim Wschodzie oraz na państwa w regionie, które są sojusznikami USA – m.in. Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Oman, Kuwejt, Katar i Jordanię. 4 marca strącona została rakieta lecąca w stronę Turcji, a 5 marca doszło do ataku drona na lotnisko w Azerbejdżanie.
Wojna z Iranem może potrwać nawet 100 dni?
Spośród europejskich sojuszników USA swoje bazy do przeprowadzania „ograniczonych, defensywnych” ataków na Iran udostępniła Wielka Brytania. Odmówiła tego natomiast Hiszpania, za co Trump zagroził jej wstrzymaniem wymiany handlowej. Biały Dom twierdzi, że pod wpływem tych gróźb Hiszpania zmieniła zdanie ws. wykorzystania baz na jej terytorium, ale Madryt tego nie potwierdza.
Czytaj więcej
Gen. Roman Polko obawia się, że USA ogłoszą sukces operacji w Iranie, podobnie jak kiedyś George Bush w Iraku, podczas gdy realny problem i zagroże...
Szef francuskiego MSZ Jean-Noël Barrot tuż po ataku mówił, że USA i Izrael „podjęły jednostronną decyzję o interwencji w Iranie”. Dodał, że zgodnie z prawem siły w stosunkach międzynarodowych można używać tylko po uzyskaniu mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ. Z kolei prezydent Francji Emmanuel Macron podkreślił, że Paryż podziela cel Waszyngtonu, jakim jest uniemożliwienie Teheranowi zdobycia broni jądrowej, ale ataki amerykańskich sił zbrojnych na Iran są nielegalne.
Jak dotąd żadne z państw europejskich nie dołączyło do ataków na Iran, niektóre państwa kierują jednak w rejon Bliskiego Wschodu siły, które mają pomóc we wzmocnieniu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej regionu wobec podejmowanych przez Iran działań odwetowych.