Reklama
Rozwiń
Reklama

Bogusław Chrabota: W Monachium konfrontacyjnie

Kanclerz Friedrich Merz postawił się w mowie inauguracyjnej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa ruchowi MAGA. Emanuel Macron przekonywał, że Europa, by móc decydować o sprawach regionu musi się stać geopolityczną super potęgą, ale wszyscy czekają na wystąpienie Marca Rubio. Amerykański sekretarz stanu zabierze głos w sobotę o 9.00.

Publikacja: 13.02.2026 18:30

Marco Rubio i Friedrich Merz w Monachium

Marco Rubio i Friedrich Merz w Monachium

Foto: REUTERS/Liesa Johannssen/Pool

Mimo że wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance w tym roku do Monachium nie przyjechał, jego zeszłoroczne wystąpienie wybrzmiewa w stolicy Bawarii echem od dziś. Bo czymże innym jest deklaracja kanclerza Friedricha Merza w wystąpieniu inaugurującym konferencję, że „wojny kulturowe ruchu MAGA nie są naszymi wojnami”? Cała zresztą „godnościowa” mowa Merza była jedną wielką polemiką z doktryną Trumpa i jego polityką dekonstrukcji normatywnego porządku świata. Kanclerz Merz wyraźnie dystansował się do amerykańskiej polityki celnej i zapewnił, że Niemcy stawiają na wolny handel i światową kooperację. Politykę siły uznał za skompromitowaną, „My, Niemcy, wiemy, że świat, w którym liczy się wyłącznie siła, jest mrocznym miejscem” — powiedział. „Nasz kraj podążył tą drogą w XX w. aż do jej gorzkiego i złowrogiego końca”. Niemcy zdaniem Friedricha Merza są świadome ogromu potencjału militarnego, gospodarczego i technologicznego Europy. Dotąd kontynent rozwijał się pod skrzydłami relacji transatlantyckiej. Tyle że – co do tego wszyscy są zgodni – ten porządek się skończył. Można podążać ścieżką Ameryki Donalda Trumpa, albo bronić porządku zasad i wolnego handlu; kanclerz Merz uważa, że „Niemcy nie mają innego wyboru, jak iść naprzód poprzez budowanie sojuszy — oraz rezygnację z ograniczeń handlowych i protekcjonizmu.”

Czytaj więcej

Merz ostrzega Amerykę

NATO tak, ale musimy sami budować swoją obronność

W sferze obronności złudzenia też się skończyły. Europa wierzy w NATO i w sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, ale musi wzmacniać swój potencjał i w coraz większym stopniu brać odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. Swoją drogą to nic innego, jak śmiała odpowiedź na oczekiwania Donalda Trumpa, przypomniane zresztą wczoraj na brukselskim spotkaniu NATO przez podsekretarza obrony USA Elbridge'a Colby’ego. Ten ostatni przypomniał, że jeszcze w 2025 pojawiło się ze strony europejskich liderów zobowiązanie, że „Europa przejmie wiodącą rolę w zakresie konwencjonalnej obrony Sojuszu”. „Nadszedł czas, aby wspólnie ruszyć naprzód i działać pragmatycznie. Mamy naprawdę solidne podstawy do współpracy partnerskiej, na rzecz NATO opartego na partnerstwie, a nie na zależności. To powrót do tego, do czego NATO służyło pierwotnie” – mówił w Brukseli Colby, ale w Monachium kanclerz Merz poszedł o dwa kroki dalej.

Czytaj więcej

Ukraina czeka na gwarancje bezpieczeństwa od USA. Waszyngton postawił jeden warunek

Niemcy budują największą armię w Europie

Kanclerz podtrzymał zapewnienie, że Niemcy chcą stworzyć najsilniejszą armię konwencjonalną w Europie. Podkreślił, że Niemcy czują się odpowiedzialni za europejskich sojuszników i dlatego stawiają na przywództwo. To przywództwo nie ma być przy tym dominacją; czas hegemonów się skończył, niemiecka armia ma być filarem wspólnej obronności i stać na straży wspólnego europejskiego porządku. Przy okazji pojawił się nowy koncept wzmocnienia potencjału nuklearnego Europy; Friedrich Merz potwierdził, że prowadzi z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem rozmowy o „europejskim odstraszaniu nuklearnym”, choć w porozumieniu z NATO. Najmocniej – zdaniem komentatorów – w tym obecnego w Monachium ambasadora Janusza Reitera – wybrzmiała wypowiedź dotycząca końca wojny w Ukrainie i sugerowanych przez Emmanuela Macrona rozmów z Rosją.

Reklama
Reklama

Merz: Z Rosją nie rozmawiamy

Niemiecki kanclerz zdecydowanie je odrzuca i jako pierwszy z niemieckich polityków tak wysokiego szczebla mówi, że Rosja musi najpierw zaznać słabości militarnej i gospodarczej, by była gotowa do rozmów. To w porównaniu z poprzednikami mocne słowa; rozmów nie będzie, dopóki Rosja nie przejdzie przez kryterium gospodarczego i militarnego załamania. 
Co na to Emanuel Macron? Jest w wyraźnej kontrze do Friedricha Merza; uzasadniał, że w pełni przejrzyste dla Ukrainy i jej sojuszników kanały komunikacyjne, które zbudował Paryż są niezbędne, by Europejczycy mogli uczestniczyć w grze o demokratyczną Ukrainę. Nic o nas bez nas – argumentował – nic o Ukrainie bez jej europejskich partnerów. Europa; by grać o przyszłość demokratycznego świata musi stać się polityczną i militarną super potęgą; mamy ku temu warunki – przekonywał, ale musimy konfrontować się z przeciwnikami z pozycji siły. Wyjątkowo dużo czasu poświęcił wojnie hybrydowej i zagrożeniom płynącym z internetu. Z całą mocą argumentował za potrzebą ograniczenia wpływu platform społecznościowych, walką z hejtem, anonimowością w sieci i dominacją gigantów IT. Sfera wolności słowa w sieci winna być poddana takim samym ograniczeniom jak w życiu publicznym; wolność słowa musi być oparta na szacunku i zasadzie odpowiedzialności. Dla słuchaczy było oczywiste, że przeprowadza w ten sposób retoryczną szarże skierowaną przeciw sojusznikom Trumpa – amerykańskim liderom IT. 
Po mocnych słowach Merza i jeszcze mocniejszych deklaracjach Macrona wszyscy w Monachium czekają jednak na wystąpienie amerykańskiego sekretarza stanu Marco Rubio. W stolicy Bawarii Rubio już zresztą jest, po drodze na spotkania z liderami Węgier i Słowacji w Budapeszcie i Bratysławie. Na razie wędruje między piętrami hotel Bayerischer Hof w tratującym tłum korowodzie obstawy; piszący te słowa sam omal nie stał się ich ofiarą. Jego występ jutro o 9 rano. Wszyscy będą się wsłuchiwać, bo w wywiadzie przed wylotem do stolicy Bawarii zapowiedział „przełomowy moment” w relacjach z sojusznikami i nie wykluczył spotkania z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim.

Polityka
Ziobro i Romanowski wrócą do Polski? Twarda deklaracja lidera węgierskiej opozycji
Polityka
W Korei Północnej powstała ulica dla rodzin żołnierzy poległych w walce z Ukraińcami
Polityka
Krucha republikańska większość w amerykańskim Kongresie
Polityka
Do czego zobowiązały się państwa członkowskie Rady Pokoju? Jest nowy wpis Donalda Trumpa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama