Czy służby specjalne w Polsce działają?
Oczywiście, w każdej chwili, w każdej sekundzie.
Jak informujemy w „Rzeczpospolitej”, polskie instytucje są numerem jeden hakerskich ataków w Europie. Atakowany najbardziej jest sektor rządowy, finanse, handel i usługi.
To prawda i można sobie dopowiedzieć, z jakiej strony ataki przychodzą. Dla służb, w tym przypadku ABW, która odpowiada za bezpieczeństwo rządowych instalacji, rządowej informatyki, dla NASK-u, który odpowiada za sferę cywilną, walka z takimi zagrożeniami to chleb powszechny. Nie ma bardzo negatywnych skutków tych ataków.
Czyli Polacy mogą czuć się bezpiecznie?
Specyfika tego rodzaju wojny ma to do siebie, że ona toczy się w każdej chwili, każdego dnia. Mamy niezły system cyberbezpieczeństwa, budowany przez lata, dobrze dofinansowywany. Ci, którzy nas atakują, cały czas się uczą, wynajdują nowe sposoby ataków, mają na to środki, a stoją za tym najczęściej państwa. To odwieczny pojedynek tarczy i miecza, tylko w wydaniu cyfrowym.
Jesteśmy dobrze chronieni – i jeśli chodzi o legislację, i środki przeznaczane na obronę. Gdy działania informatyczne mogą doprowadzać do blackoutów, paraliżować całe systemy, doprowadzać do paniki ludzi, kraść im pieniądze, to każda władza musi uważać, że walka z cyberatakami jest absolutnym priorytetem. W ostatnich dwóch latach nasza obrona jest skuteczna.