Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego zwiększenie kompetencji prezydenta budzi kontrowersje wśród ankietowanych?
- W jaki sposób historyczne i międzynarodowe doświadczenia wpływają na opinie Polaków o silnej władzy prezydenckiej?
- Jak różne grupy polityczne i wyborcy reagują na propozycje zmiany konstytucji?
- Jakie są perspektywy wdrożenia nowej ustawy zasadniczej i jakie wyzwania mogą się z tym wiązać?
– Wydarzyło się tak wiele sporów kompetencyjnych, w ostatnim czasie tak regularnie łamano polską Konstytucję, że my jako klasa polityczna musimy zacząć działać nad rozwiązaniami nowej ustawy zasadniczej, która będzie gotowa do przyjęcia, mam nadzieję i wierzę, w roku 2030 – mówił 6 sierpnia w swoim pierwszym orędziu świeżo zaprzysiężony prezydent Karol Nawrocki. Zapowiedział powołanie Rady ds. Naprawy Ustroju Państwa, która według nieoficjalnych ustaleń ma ruszyć na przełomie września i października.
Czytaj więcej
Zaprzysiężony w środę na prezydenta Karol Nawrocki w swoim orędziu odniósł się do kwestii praworządności w Polsce. Zapowiedział m.in. rozpoczęcie p...
Zdaniem RMF FM, na jej czele stanie doradca prezydenta ds. konstytucyjnych prof. Dariusz Dudek, a w konstytucji ma zmienić się przede wszystkim ustrój – z obecnego parlamentarno-gabinetowego na „półprezydencki”, co oznaczałoby poszerzenie kompetencji głowy państwa. Problem w tym, że mało entuzjastycznie do tego pomysłu podchodzą Polacy. Tak wynika z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”.
Zdaniem większości ankietowanych, wzmocnienie prezydenta kosztem rządu to zły pomysł
Pracownia spytała ankietowanych, czy należy zmienić konstytucję, przyznając prezydentowi więcej uprawnień kosztem premiera i rządu. „Zdecydowanie się zgadzam” oraz „raczej się zgadzam” odpowiedziało po 15,5 proc., czyli łącznie 31 proc. Dużo więcej ankietowanych było na „nie” – łącznie 57,7 proc., w tym „zdecydowanie” – aż 34,7 proc., a „raczej” – 23 proc. Zdania nie miało 11,3 proc.
ankietowanych opowiada się przeciw zwiększeniu kompetencji głowy państwa kosztem rządu i premiera
Skąd takie wyniki? – Większość wyborców w Polsce to wyborcy umiarkowani, którzy mogą mieć obawy przed silną władzą, ukształtowane na bazie bardzo różnych doświadczeń historycznych, jak prezydentura Lecha Wałęsy – mówi politolog z UW prof. Rafał Chwedoruk. – Po drugie, silne przywództwo może kojarzyć się im albo z prezydentami Stanów Zjednoczonych, którzy są oceniani w bardzo różny sposób, albo z państwami na wschód od nas, poczynając od Rosji. Po trzecie, wielu wyborców którejś z dwóch głównych formacji może sobie zadać pytanie: no dobrze, ale co będzie, jeśli wybory prezydenckie wygra ktoś od nich, a nie od nas? – dodaje.
Czytaj więcej
1 czerwca w II turze wyborów prezydenckich Polacy wybierają następcę Andrzeja Dudy na stanowisku prezydenta RP. O urząd ten walczą prezes IPN, kand...
I rzeczywiście, podziały w sprawie zwiększenia kompetencji prezydenta są widoczne nawet wśród zwolenników obecnej opozycji, czyli PiS, Konfederacji, Partii Razem i Konfederacji Korony Polskiej. W ich przypadku za takim rozwiązaniem opowiada się co prawda 63 proc. ankietowanych, ale przeciwnych jest aż 35 proc. W przypadku wyborców koalicji „przeciw” jest 87 proc., a „za” jedynie 2 proc.
Polska należy do nielicznych państw, w których nie ma ani wyraźnego prezydenckiego, ani gabinetowego
Co nie zmienia faktu, że system polityczny w Polsce, w którym prezydenta mającego niewielkie kompetencje wybiera się w wyborach powszechnych, jest raczej ewenementem. – Przypomina to imprezy kulturalne z darmowym wstępem organizowane przez władze samorządowe. Znaczenie jest nieporównywalnie mniejsze od wyborów parlamentarnych, a nawet samorządowych, ale za to emocje sięgają zenitu – mówi prof. Chwedoruk.
Czytaj więcej
Mam wrażenie, że zapowiedź nowej konstytucji z modelem silnego ośrodka władzy w Pałacu Prezydenckim będzie uzasadniana potrzebą ujednolicenia sposo...
Dlaczego od lat pojawiają się pomysły, by to zmienić? Przykłady: zwolennikiem silnej prezydentury był Lech Wałęsa, który w 1993 roku zaproponował nawet projekt konstytucji przewidujący, że Polska pod tym względem przypominałaby Francję. Wzmocnienie roli prezydenta – choć nie aż tak znaczne – przewidywały dwa projekty konstytucji autorstwa PiS z 2005 i 2010 roku. Pojawiają się też inne pomysły. Np. tuż po wyborach prezydenckich Marszałek Sejmu Szymon Hołownia z Polski 2050 powiedział, że „może powinniśmy porozmawiać w Polsce o tym, aby prezydent był wyłaniany przez Zgromadzenie Narodowe”, jak np. w Niemczech czy Włoszech.
Po tych wyborach prezydenckich może powinniśmy porozmawiać jednak w Polsce nad tym, aby prezydent był wyłaniany przez Zgromadzenie Narodowe. Jedne wybory, wybory parlamentarne, które generują takie emocje, i jeszcze wybory prezydenckie, które do tego się dokładają, mogą nie służyć w tej formule, w mojej ocenie przynajmniej temu, żebyśmy zachowali pokój i stabilność w tak trudnych czasach
Obecnie nad wzmocnieniem roli prezydenta chce pracować nie tylko otoczenie Karola Nawrockiego, ale też PiS. Poseł tej partii Krzysztof Szucki ogłosił w lipcu, że przygotowuje założenia do nowej konstytucji i liczy, że w następnej kadencji parlamentu znajdzie się większość, która „stworzy dziejową szansę na zmiany ustawy zasadniczej”.
Czy rzeczywiście do tego dojdzie? Wątpi w to prof. Chwedoruk. – Pomimo szumnych deklaracji, nie sądzę, by znalazło się wielu chętnych do naruszenia dotychczasowego modelu gry. Politycy obawialiby się, że emancypacja ośrodka prezydenckiego doprowadziłaby do nieoczekiwanych skutków, w tym zdemolowania obecnego systemu partyjnego – komentuje politolog.