Ryszard Kalisz podkreśla, że choć Państwowa Komisja Wyborcza wskazała w uchwale z 2 czerwca 2025 roku Karola Nawrockiego jako zwycięzcę wyborów, to formalny proces wyborczy nie jest jeszcze zakończony. Jak mówił zgodnie z konstytucją, ostateczne wybory prezydenckie kończą się dopiero złożeniem przysięgi przez prezydenta przed Zgromadzeniem Narodowym. Tym samym, do pełnego rozstrzygnięcia konieczne jest podjęcie decyzji przez Sąd Najwyższy (ma na to czas do 2 lipca).

Reklama
Reklama

Ryszard Kalisz: Są tysiące komisji wyborczych, gdzie wyniki odbiegały od lokalnych wzorców

Kalisz wskazuje, że termin na składanie protestów wyborczych minął niedawno. W sprawozdaniu Państwowej Komisji Wyborczej oraz na podstawie otrzymanych ekspertyz wykazano istnienie anomalii statystycznych, które mogły wpłynąć na wynik wyborów w niektórych komisjach. Przykładem są sytuacje, gdzie w jednej komisji wyborczej znacząco inaczej niż w okolicznych komisjach rozkładały się wyniki – np. w miejscach, gdzie wcześniej faworytem był kandydat KO Rafał Trzaskowski, w drugiej turze zaskakująco wygrywał kandydat popierany przez PiS, Karol Nawrocki.

- Mamy w skali kraju 3 679 komisji, gdzie wyniki odbiegały od sąsiednich komisji – mówił członek PKW. 

Czytaj więcej

Przemysław Rosati: Prokuratura mogłaby zbadać nieprawidłowości wyborcze

Mimo że nie jest przesądzone, czy te anomalie faktycznie wpłynęły na ostateczny wynik wyborów, Kalisz wyraził przekonanie, że mogły one mieć na taki wynik wpływ, a ostateczne rozstrzygnięcie należy do Sądu Najwyższego.

A czy Sąd Najwyższy powinien rozważyć ponowne przeliczenie głosów w całym kraju? Kalisz odpowiada, że to zależy od SN. Sam członek PKW złożył w Państwowej Komisji Wyborczej poprawkę w tej sprawie, jednak została ona odrzucona przez innych członków komisji. W jego ocenie „prokuratura powinna zająć się tymi sprawami”, ponieważ dokumentacja zawiera dowody na wprowadzanie błędnych danych i anomalie, które wymagają dalszego śledztwa.

Czy uczciwe wybory i prawdziwe ukształtowanie wyników to jest coś złego?

Ryszard Kalisz, członek PKW

Ryszard Kalisz: Czy uczciwe wybory to jest coś złego?

W rozmowie poruszono też kwestię składu komisji wyborczych. Zmiany w prawie z 2018 roku umożliwiły zgłaszanie kandydatów do komisji przez różne komitety wyborcze. Kalisz zwrócił uwagę, że w niektórych komisjach zasiadali niemal wyłącznie przedstawiciele tych komitetów, co mogło wpływać na proces głosowania, choć sam nie posiada jednoznacznych dowodów na manipulacje. - Przedstawiam zdarzenia i sytuacje, ale poszukiwanie dowodów należy do prokuratury – stwierdził. 

Rozmowa dotyczyła też politycznego kontekstu wyborów oraz reakcji na wątpliwości dotyczące ich przebiegu i ważności. Andrzeja Duda pisał niedawno w serwisie X, że „postkomuniści do spółki z liberalno-lewicowymi” próbują podważyć wynik wyborów i odebrać obywatelom wolność wyboru. Kalisz skrytykował tę wypowiedź za „niski poziom dyskusji” i zastanawiał się, czy prawdziwe wyjaśnienie wątpliwości i potwierdzenie uczciwości wyborów można uznać za coś złego.

Członek PKW podkreślał też, że niezależnie od politycznych napięć i narracji, należy dążyć do prawdziwego i uczciwego rozliczenia wyborów, co ostatecznie musi zweryfikować Sąd Najwyższy. - Czy uczciwe wybory i prawdziwe ukształtowanie wyników to jest coś złego? - pytał retorycznie.