Rodzinne korzenie Olowskiego muszą być silne, skoro na oficjalnej stronie Departamentu Stanu deklaruje obok chińskiego i arabskiego znajomość języka polskiego. Informacje o nim uzyskać jednak nie jest łatwo, bo jeszcze kilka tygodni temu pozostawał absolutnie nieznany szerszej publiczności.
Czytaj więcej
Sekretarz stanu USA Marco Rubio zapowiedział poważną restrukturyzację swojego departamentu, w wyniku której wiele programów zagranicznych Departame...
Teraz jednak jest zupełnie inaczej. – Waszyngton przeżył w minionym miesiącu ogromny szok, kiedy Lew Olowski, niskiej rangi, mało znany urzędnik, został mianowany pełniącym obowiązki dyrektora generalnego amerykańskiej służby zagranicznej, co jest jedną z najwyższych rangą pozycji w Departamencie Stanu – napisał „Financial Times”.
Do tej pory dyrektorem generalnym Departamentu Stanu był dyplomata u szczytu kariery
Brytyjski dziennik podaje, że Olowski jest jednym z 11 świeżo desygnowanych na kluczowe stanowiska dyplomatów, którzy należą do utworzonego ledwie rok temu Stowarzyszenia Bena Franklina (BFF).
Chodzi o organizację, która jak przyznaje jej założyciel Phil Linderman, stawia sobie za zadanie promocję na arenie międzynarodowej „agendy prezydenta Trumpa”. Innym członkiem BFF, który również robi niezwykłą karierę w amerykańskiej służbie dyplomatycznej, jest ambasador w Meksyku za pierwszej kadencji Trumpa Christopher Landau. Został właśnie pierwszym zastępcą szefa dyplomacji USA Marca Rubia.
Czytaj więcej
Amerykański prezydent Donald Trump nie krytykuje zbrodni rosyjskich w Ukrainie ani pacyfikacji Gazy. Ale nie ma problemu z nazywaniem ludobójstwem...
Dyrektor generalny jest kimś w rodzaju zarządcy Departamentu Stanu jako instytucji. Ma kluczowy wpływ na promocję personalu i nominacje na ważne stanowiska. Przed nadejściem Trumpa stanowisko to zajmowała 72-letnia Marcia Bernicat, czarnoskóra była ambasador USA w Bangladeszu, a wcześniej Senegalu. To był typowy układ, bo wspomnianą funkcję rezerwowano dla dyplomatów u szczytu kariery.
Olowski modli się za Trumpa i Rubia. Jak Lincoln
Z Olowskim jest zupełnie inaczej. W służbie dyplomatycznej pracuje on ledwie od czterech lat. Wcześniej był m.in. związany z czołowym publicystą populistycznej nacjonalistycznej prawicy Tuckerem Carlsonem, który ostatnio zachwycał się dobrobytem w Moskwie i przeprowadził pełen wyrozumiałości wywiad z Władimirem Putinem.
2 maja w czasie dnia dyplomaty Olowski już w nowej roli powiedział: „kiedy modlę się za prezydenta Trumpa i sekretarza Rubio (…), naszych przywódców, którzy zaskarżają, wygaszają i zapobiegają mnogości wojnen w różnych zakątkach świata, a także którzy stępiają oręże wojny gospodarczej prowadzonej przeciwko amerykańskiej klasie średniej poprzez niesprawiedliwe bariery w wymianie międzynarodowej, znajduję natchnienie w drugim przemówieniu inauguracyjnym prezydenta Abrahama Lincolna: »(…) wyroki Pana są zawsze słuszne i prawdziwe«”.