Irlandia robi krok ku jedności. To efekt m.in. ogromnego zawodu brexitem

Sinn Fein wychodzi z wyborów regionalnych jako największa partia Irlandii Północnej. To egzystencjalne zagrożenie dla unionistów.

Publikacja: 23.05.2023 03:00

Stormont w Belfaście – siedziba parlamentu Irlandii Północnej

Stormont w Belfaście – siedziba parlamentu Irlandii Północnej

Foto: shutterstock

Wierni poddani Karola III mówią o niefortunnym zbiegu wielu fatalnych okoliczności. Jednym z nich są zmiany demograficzne. W 2001 r. protestanci stanowili większość mieszkańców prowincji (53,1 proc.), jednak spis ludności przeprowadzony dziesięć lat później już szacował tę grupę na 48,4 proc., a ten z ubiegłego roku – na 43,5 proc. W tym czasie społeczność katolicka dynamicznie rosła: z 43,8 proc. w 2001 r. i 45,1 proc. w 2011 do 45,7 proc. w 2022 r. Zeszłoroczny spis po raz pierwszy pokazał więc, że jest ona większa od protestanckiej. To efekt szybszego przyrostu naturalnego, ale też znaczącej imigracji z Europy Środkowej, przede wszystkim z Polski.

Jednak porażka Demokratycznej Partii Unionistycznej (DUP), która popierała w 2016 r. wyjście kraju z Unii, to też rezultat ogromnego zawodu brexitem. Irlandia Północna już wcześniej była najbiedniejszą częścią Zjednoczonego Królestwa. Teraz jednak odcięta od Unii może w ogóle zostać zmarginalizowana.

Kontrola i blokada

Unionistom nie pomogła także bezwzględna postawa wobec kompromisu z Brukselą. DUP poczuł się oszukany przez Borisa Johnsona, który twierdził, że tzw. protokół irlandzki nie zagrozi przynależności prowincji do Zjednoczonego Królestwa. Okazało się inaczej: drobiazgowe kontrole towarów przychodzących z reszty Wielkiej Brytanii de facto pchnęły Ulster ku Republice Irlandii.

Jednak w lutym premier Rishi Sunak zawarł z Ursulą von der Leyen „Ramy Windsorskie”: umowę, która radykalnie ogranicza wspomnianą kontrolę towarów wjeżdżających do Irlandii Północnej z reszty królestwa. Jednocześnie Unia zgodziła się, aby Ulster pozostał częścią jednolitego rynku, a kontroli na granicy z Republiką Irlandii nie było. Mimo to lider DUP Jeffrey Donaldson wciąż blokuje prace rządu regionalnego. Domaga się, aby Irlandia Północna nie była częścią jurysdykcji Trybunału Sprawiedliwości UE. Uważa, że to krok ku oddzieleniu się prowincji od reszty królestwa.

Taka postawa, która nie pozwala funkcjonować normalnie władzom Irlandii Północnej, jest przyjmowana z coraz większym niezrozumieniem przez mieszkańców Ulsteru. Umiarkowani unioniści zaczęli więc przechodzić do Alliance, nowego ugrupowania neutralnego, gdy idzie o spór o przynależność prowincji do Irlandii czy Wielkiej Brytanii.

O’Neill na koronacji

W zeszłym roku Sinn Fein okazał się największym ugrupowaniem w Stormoncie. Teraz w Belfaście mówi się o „tsunami” poparcia dla irlandzkich nacjonalistów na poziomie regionalnym. Na 462 radnych partia kierowana przez Michelle O’Neill uzyskała 144 mandaty, o 39 więcej niż w wyborach w 2019 r. (30,9 proc.). DUP musiał zadowolić się 122 mandatami (23,3 proc.). Sinn Fein kontroluje już sześć spośród 11 hrabstw. Radnych udało się mu zdobyć nawet w takich bastionach unionistów na wschodzie prowincji jak Lisburn czy Ballymena. W samym Belfaście ugrupowania irlandzkich nacjonalistów przejęło 17 spośród 60 radnych.

Czytaj więcej

Karol III idzie w ślady Wilhelma Zdobywcy. Czterdziesta koronacja w opactwie westminsterskim

Centralnym postulatem Sinn Fein jest zjednoczenie Irlandii. Zgodnie z porozumieniem wielkopiątkowym z 1998 r. referendum w tej sprawie Londyn i Dublin muszą rozpisać, gdy tego będzie chciała większość w sondażach. Na razie tak nie jest. Sondaż Lucid Talk z wiosny wskazuje, że za zjednoczeniem Zielonej Wyspy opowiada się 41 proc. ankietowanych, a 48 proc. jest za utrzymaniem status quo. Z kolei spośród wybranych teraz radnych 40,5 proc. chce włączenia prowincji do Republiki Irlandii, a 53,1 proc. jest temu przeciwna.

Jednak część sukcesu Sinn Fein polega na tym, że nie stawia tej sprawy na ostrzu noża. Woli raczej działać krok po kroku. Michelle O’Neill pojechała więc 6 maja na koronację Karola III. Dla liderki ugrupowania, które przez dekady było polityczną reprezentacją organizującej mnogość zamachów w Londynie Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA), to jest bardzo znaczący gest.

Jednak równie duże postępy Sinn Fein robi w samej Irlandii. W Dublinie sondaże dają ugrupowaniu kierowanemu przez Mary Lou McDonald od lat największe poparcie, choć w tej chwili pozostaje ono w opozycji. Zdaniem „Irish Times” może ono liczyć na 33 proc. wobec 19 proc. dla liberalnej Fianna Fail i tyleż dla konserwatywnej Fine Gael. Żadna inna siła polityczna nie ma reprezentacji zarówno w Belfaście, jak i w Dublinie. Dodatkowo w obu stolicach wiedzie prym.

Wszystko to stawia unionistów przed egzystencjalnym zagrożeniem. Muszą zdecydować, czy pogodzić się z tym, że Irlandia Północna będzie jedną nogą w Unii, a drugą w Wielkiej Brytanii, czy też trzymać się dalej fundamentalnej strategii, ryzykując dalszą marginalizację. W Belfaście mówi się, że Jeffrey Donaldson skłania się ku temu pierwszemu. Miałby on zdecydować się na dołączenie do Sinn Fein i utworzenie wspólnego rządu regionalnego (takie są wymogi porozumienia wielkopiątkowego) latem. Chce jednak najpierw, aby zostały przeprowadzone tradycyjne marsze zwolenników korony w lipcu. W przeszłości wielokrotnie prowadziły one do brutalnych starć, co mogłoby związać ręce Donaldsonowi.

Wierni poddani Karola III mówią o niefortunnym zbiegu wielu fatalnych okoliczności. Jednym z nich są zmiany demograficzne. W 2001 r. protestanci stanowili większość mieszkańców prowincji (53,1 proc.), jednak spis ludności przeprowadzony dziesięć lat później już szacował tę grupę na 48,4 proc., a ten z ubiegłego roku – na 43,5 proc. W tym czasie społeczność katolicka dynamicznie rosła: z 43,8 proc. w 2001 r. i 45,1 proc. w 2011 do 45,7 proc. w 2022 r. Zeszłoroczny spis po raz pierwszy pokazał więc, że jest ona większa od protestanckiej. To efekt szybszego przyrostu naturalnego, ale też znaczącej imigracji z Europy Środkowej, przede wszystkim z Polski.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Donald Trump nie zmienia planów po zamachu. Po raz pierwszy pojawi się przy nim Melania
Polityka
Kto stanie na czele KE jeśli von der Leyen przegra? Jest plan B
Polityka
Po zamachu na Donalda Trumpa Joe Biden apeluje do Amerykanów
Polityka
USA po zamachu. "Podniesiona pięść Trumpa przejdzie do historii"
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Polityka
Ładunki wybuchowe na wiecu Donalda Trumpa. Secret Service na cenzurowanym
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą