Telus, który tydzień temu zastąpił na stanowisku ministra rolnictwa i rozwoju wsi Henryka Kowalczyka, w środę gościł w TV Trwam, gdzie był pytany o kryzys zbożowy. W rozgłośni ojca Tadeusza Rydzyka mówił m. in., że „to Unia Europejska, nie Polska zwolniła z cła Ukrainę” i przekonywał, że „zboże do naszego kraju sprowadzały różne firmy prywatne, nie państwowe”.
Polityk PiS został także zapytany o to, czy rządzący „mieli świadomość, że napływ ukraińskiego zboża może zachwiać polskim rynkiem”. - Pewne rzeczy są nie do przewidzenia, jeżeli mówimy o sytuacji wojennej - odparł minister. - Wielu rolników logicznie myślących na jesieni zeszłego roku, gdy było dużo tego zboża, gdy zboże taniało, myślało sobie: poczekajmy do wiosny - i to ja osobiście tak zrobiłem, bo jestem rolnikiem - poczekajmy do wiosny, będzie zboże droższe. Okazało się inaczej, bo mamy sytuację wojenną - mówił.
Czytaj więcej
Wzywam rolników w całym kraju: dziś nie obronimy się, jeśli nie będzie zrywu i nie będą powstawały w całym kraju komitety protestacyjne - mówił w r...
- Także nie wszystkie rzeczy da się przewidzieć w momencie wojny - ocenił Telus. Zapewniał jednocześnie, że obecnie „wszystkie siły rządowe” pracują nad tym, żeby „po pierwsze, zatrzymać na granicy to zboże, które wpływa do Polski, a później to, które już mamy w Polsce, wywieźć za granicę, albo część skupić”. - Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych rozpoczęła już skup w Wielki Piątek tego zboża - tego zboża od rolników, bo to jest bardzo ważne, żeby skupić zboże od polskiego rolnika - zaznaczył.
O tym, że jeżeli ukraińskie zboże „miałoby w części pozostać w Polsce, wejść do polskiego rynku, to będzie to katastrofa dla polskiego rolnictwa”, alarmował już w czerwcu zeszłego roku Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa w latach 2018-2020. - Już w tej chwili spadają ceny zbóż płacone polskim rolnikom - ostrzegał.
Jeszcze wcześniej mówił o tym Donald Tusk. - Jest wojna, jest blokada portów, coraz więcej transportów idzie z Ukrainy przez Polskę do innych krajów, ale z punktu widzenia polskich rolników oznacza to, że część tych zbóż będzie sprzedawana tutaj w Polsce po wyraźnie niższych cenach. To także powoduje, że opłacalność produkcji polskiego rolnika może okazać się bardzo kłopotliwa - mówił lider PO na spotkaniu z sympatykami w Biestrzykowie.
Czytaj więcej
- Jeśli to (ukraińskie - red.) zboże miałoby w części pozostać w Polsce, wejść do polskiego rynku, to będzie to katastrofa dla polskiego rolnictwa....
Słowa byłego premiera krytykowali wtedy politycy Zjednoczonej Prawicy. Wiceminister infrastruktury Marcin Horała uznał, że Tusk, mówiąc o ewentualnych stratach polskich rolników, „staje po stronie Rosji”. Polityk PiS w TVP Info stwierdził, że słowa Tuska „wpisują się w interes Federacji Rosyjskiej”. Z kolei premier Mateusz Morawiecki na spotkaniu z mieszkańcami Opoczna mówił, że Tusk „robi wszystko tak, jak propaganda putinowska teraz, żeby zniszczyć nasz spokój, żeby wprowadzić więcej niepokoju pod strzechy rolników”. - Chce zniszczyć naszą solidarność, nasz konsensu. Nie, panie Donaldzie. My to zboże pomagamy eksportować z Ukrainy żeby nie było głodu w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie. To jest nasze zadanie - mówił szef rządu.
Afera zbożowa
Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, zdaniem Tomasza Obszańskiego, przewodniczącego NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, pociągami i ciężarówkami wjechało do Polski ok. 3 miliony ton zboża z Ukrainy, a pierwsze transporty pojawiły się już w ubiegłym roku, przed żniwami.
Unia Europejska 30 maja 2022 roku na rok zniosła cła na towary z Ukrainy, aby pomóc tamtejszej gospodarce. W przypadku zbóż zniesienie ceł miało pomóc w ich tranzycie drogą lądową do portów, skąd miało trafić do docelowych odbiorców na Bliskim Wschodzie czy w Afryce, ale w związku z tym, że było ono o połowę tańsze od polskiego zboża, duże jego ilości sprzedawano w Polsce i mieszano ze zbożem krajowym. Zboże kupowali m.in. producenci pasz.
W efekcie obecnie polską pszenicę można kupić za ok. 700 zł za tonę, podczas gdy rok temu była ona dwa razy droższa. Polscy rolnicy, którzy protestują m.in. w Szczecinie uważają, że w efekcie produkcja żywności w Polsce znalazła się na granicy opłacalności.
Rolnicy zarzucają rządowi, że ten bagatelizował problem, który sygnalizowano już w czerwcu i lipcu 2022 roku. Henryk Kowalczyk w czerwcu 2022 roku apelował do rolników, aby zachowali spokój. - Uważam, że ceny zbóż będą na wysokim poziomie, (...) apelowałbym absolutnie o spokój, (...) w przyszłym półroczu zboże na pewno nie będzie tańsze - mówił w Programie III Polskiego Radia. Niedawno Kowalczyk przekonywał, że rolnicy źle go zrozumieli, ponieważ miał na myśli jedynie czas żniw.
Czytaj więcej
Transportów na granicy nie badano na obecność metali ciężkich czy pestycydów – potwierdza nam rządowa inspekcja.
7 kwietnia nowy minister rolnictwa, Robert Telus, spotkał się z ministrem rolnictwa Ukrainy, Mykołą Solskim. Po spotkaniu ministrowie poinformowali o podjęciu decyzji, by „przez pewien czas ograniczyć, a na tę chwilę nawet zatrzymać, przyjazd zboża do Polski”. - Nie mówimy o tranzycie; będzie tylko puszczony tranzyt przez Polskę - zastrzegł Telus.
„Rzeczpospolita” ujawniła 11 kwietnia zboże techniczne z Ukrainy zostało sprzedane jako polskie spożywcze największym producentom mąki w kraju. Prokuratura wszczęła śledztwo o oszustwo.