Sekstaśmy za zamkniętymi drzwiami. Proces byłego agenta CBA utajniony

To sędzia z urzędu zdecydował, że utajni cały proces byłego agenta CBA Wojciecha J. Powód? Interes państwa.

Publikacja: 01.11.2022 22:30

Sekstaśmy za zamkniętymi drzwiami. Proces byłego agenta CBA utajniony

Foto: CBA

Chociaż prokuratura nie utajniła aktu oskarżenia przeciwko Wojciechowi J., byłemu agentowi CBA, zrobił to sędzia prowadzący proces. J. zasłynął tym, że rozpracowując tzw. seksaferę, miał dotrzeć do nagrania z politykiem i prostytutką. Jak przebiega proces J. – opinia publiczna się nie dowie, bo rozprawy są za zamkniętymi drzwiami.

W ok. 90 proc. materiały w tym śledztwie mają charakter niejawny – od klauzuli tajne po ściśle tajne.

Beata Adamczyk-Łabuda, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie, informuje nas, że sąd „na rozprawie w dniu 28 września 2022 roku wyłączył jawność rozprawy na podstawie art. 360 § 1 pkt 1 lit. c kpk, albowiem jawność rozprawy mogłaby doprowadzić do ujawnienia okoliczności, które ze względu na ważny interes państwa powinny być zachowane w tajemnicy”.

– W ok. 90 proc. materiały w tym śledztwie mają charakter niejawny – od klauzuli tajne po ściśle tajne – tłumaczy „Rzeczpospolitej” prok. Katarzyna Skrzeczkowska, rzeczniczka praskiej prokuratury, która we wrześniu ub.r. oskarżyła byłego agenta Wojciecha J. o składanie w 2019 r. w postępowaniach prowadzonych przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie fałszywych zeznań – dotyczących „okoliczności wejścia w posiadanie nagrania z jednego z podkarpackich domów publicznych, a także fałszywego oskarżenia Szefa CBA (chodzi o Ernesta Bejdę – przyp. aut.), Dyrektora Kadr i Szkolenia oraz Posła na Sejm (Marka Kuchcińskiego – przyp. aut.) o przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych”. J. został także oskarżony o „usuwanie lub ukrywanie dokumentów, udzielanie obietnicy korzyści osobistej”.

Na byłym agencie ciąży również zarzut ujawniania informacji stanowiących tajemnicę państwową oraz zawodową – z czasów służby w CBA. Chodzi m.in. o wywiad dla tabloidu i jego wypowiedzi na posiedzeniu Zespołu Śledczego PO, w których Wojciech J. miał ujawnić siedem informacji z notatek służbowych oraz meldunków operacyjnych, wszystkie opatrzone klauzulą „poufne”.

Podobnie jak w procesie dotyczącym spowodowania wypadku w Oświęcimiu, w którym ranna została m.in. ówczesna premier Beata Szydło, o procesie Wojciecha J. media nie mogą więc pisać, a nawet informować o tym, kto będzie przesłuchiwany. Z kolei strony mogą robić notatki tylko za zgodą sądu – a na salę rozpraw nie mogą wnosić telefonów, nawet wyłączonych. Proces w całości odbywa się w specjalnej, wygłuszonej sali rozpraw do zeznań niejawnych, w której jest zainstalowany system antypodsłuchowy.

Prokuratura, podobnie jak obrońcy Wojciecha J., liczy jednak, że wyrok w części będzie jawny.

– Zarzuty wobec mojego klienta są niesłusznie postawione, co – mam nadzieję – dowiedziemy przed sądem. Proces nie powinien być utajniony, żałuję, że toczy się on bez udziału mediów i możliwości komentowania czegokolwiek z naszej strony jako obrońców oskarżonego – mówi nam mec. Beata Bosak-Kruczek, adwokatka Wojciecha J. Jej zdaniem sprawa „ma wydźwięk polityczny, a brak transparentności jest zamierzony”.

Rewelacje Wojciecha J. zelektryzowały opinię publiczną dwa lata temu. Jako agent CBA rozpracowywał operacyjnie tzw. aferę podkarpacką i dzięki temu – jak twierdził – pozyskał w sierpniu 2017 r. kilkunastominutowe nagranie z agencji towarzyskiej braci R., na którym miał być zarejestrowany ówczesny marszałek Sejmu podczas „czynności seksualnej” z nieletnią prostytutką narodowości ukraińskiej. Były agent twierdził, że płytę na nośniku DVD zdeponował na przełomie lipca lub sierpnia 2017 r. w swojej szafie służbowej, ale została mu ona ukradziona. Według śledczych J. kłamał – taśmy nigdy nie posiadał.

„Kategorycznie stwierdzam, że insynuacje sugerujące jakikolwiek mój związek z nieobyczajnym zachowaniem czy przestępstwem są nieprawdziwe” – napisał kilka dni temu Marek Kuchciński, przed nominacją na szefa KPRM. Zaznaczył, że podjął kroki prawne wobec „osób i podmiotów”, które „powtarzały te zniewagi”.

Chociaż prokuratura nie utajniła aktu oskarżenia przeciwko Wojciechowi J., byłemu agentowi CBA, zrobił to sędzia prowadzący proces. J. zasłynął tym, że rozpracowując tzw. seksaferę, miał dotrzeć do nagrania z politykiem i prostytutką. Jak przebiega proces J. – opinia publiczna się nie dowie, bo rozprawy są za zamkniętymi drzwiami.

Beata Adamczyk-Łabuda, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie, informuje nas, że sąd „na rozprawie w dniu 28 września 2022 roku wyłączył jawność rozprawy na podstawie art. 360 § 1 pkt 1 lit. c kpk, albowiem jawność rozprawy mogłaby doprowadzić do ujawnienia okoliczności, które ze względu na ważny interes państwa powinny być zachowane w tajemnicy”.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Marcin Mastalerek: Na prawicy nie ma osób, które mają taki talent wiązania ludzi ze sobą, jaki ma Andrzej Duda
Polityka
Prof. Jarosław Flis: Mateusz Morawiecki kandydatem PiS na prezydenta? To jakby PO wystawiła Ewę Kopacz
Polityka
Sondaż: Czy po wyborach europejskich Trzecia Droga się rozpadnie?
Polityka
Andrzej Duda: Skoro Putin chce, by Rosjanie masowo ginęli, to należy to spełnić
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Polityka
Sondaż: Kto faworytem w drugiej turze wyborów prezydenckich. Złe informacje dla Morawieckiego
Polityka
Sondaż: Kto jest największym przegranym wyborów do Parlamentu Europejskiego?