Nie tylko Lewica ponownie potwierdziła kontynuacje projektu, który zapewnił jej powrót do Sejmu w 2019 roku, ale naszkicowala też dość wyraźnie, jaki jest jej polityczny cel - w kampanii oraz po wyborach. Ma to swoje uzasadnienie, również w kontekście szerszej sytuacji sejmowej opozycji.

Jeśli chodzi o kampanię, to 10 grudnia - co ujawnił współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty - odbędzie się kongres programowy. Jak się dowiadujemy, za zamkniętymi drzwiami w niedzielę politycy i polityczki lewicowego bloku uzgodnili też kalendarz politycznych wydarzeń rozpisany aż do sierpnia przyszłego roku. To spotkania programowe i konwencja, jak planowana na najbliższą sobotę konwencja programowa o praworządności.

Czytaj więcej

Czarzasty do wyborców PiS: Lewica gwarantem, że następny rząd nic nie zabierze

Trójka liderów w swoich wystąpieniach podkreślali, że Lewica jest gotowa do współrządzenia. I co więcej, jest pakiet spraw, których w kolejnym rządzie chce być gwarantem. To między innymi prawa kobiet, kwestie podatkowe, społeczna, transformacja energetyczna, walka ze skrajnym ubóstwem. W swoim wystąpieniu Włodzimierz Czarzasty zwrócił się do kilku grup wyborców: do elektoratu Lewicy, do klasy średniej i do wyborców PiS. Akcentując w każdym przypadku wspomniane wcześniej sprawy, których załatwienia lub utrzymania Lewica jest gwarantem. Nie zabrakło w trzech wystąpieniach stwierdzeń, że tego lewicowego pakietu nie utrzyma “ani prawica, ani liberałowie”. Nietrudno zgadnąć, że to ostatnie było skierowane pod adresem Platformy Obywatelskiej, które lider w ostatnich miesiącach wystąpił z szeregiem haseł i postulatów bliskich lewicy - od kwestii mieszkaniowych po aborcję.

Co więcej, sondaże wielokrotnie pokazywały w przeszłości, że wyborcy nie są do końca przekonani, że sejmowa opozycja ma pomysł na to, co po wyborach. I nie jest pod tym kątem wiarygodna. Naszkicowanie takiego planu to sposób na dotarcie takiego wrażenia - ale i zdobycie kolejnych wyborców.

Bo wszystkie partie opozycyjne - zarówno w Sejmie, jak i poza nim - szykują fundamenty do przyszłorocznej fazy kampanii. Politycy sejmowej opozycji deklarują co prawda, że dopiero nadchodzi czas na rozmowy o formacie startu, ale każda partia chce na początek zbudować fundamenty. Pokazując swoje pomysły na współrządzenie i deklarując gotowość Lewica chce szybko obstawić konkretne pola. I pokazać jednocześnie, że konkurencja - przede wszystkim PO - nie jest na nich wiarygodna, nawet jeśli od czasu do stroi się w lewicowe piórka. To dopiero zwiastun tego, co może nadchodzić. Bo mało kto w Sejmie spodziewa się, że do powstania jednej listy rzeczywiście dojdzie, mimo publicznych deklaracji współpracy. Jednocześnie nikt nie będzie chciał wziąć na siebie winy za to, że do niej nie dojdzie. Stąd gładkie publiczne deklaracje. Tymczasem Donald Tusk zapowiedział niedawno, że przed Wigilią oczekuje rozstrzygnięć, a później PO będzie prowadzić już kampanię. Wyścig wyborcę jednak w praktyce trwa od dawna, a niedzielne wydarzenie Lewicy pokazało jej pomysł na kolejne tygodnie i miesiące.