Organizacja Disclose ujawniła, że od 2015 roku Francja wydała 76 pozwoleń na eksport do Rosji sprzętu wojskowego o łącznej wartości 152 mln euro. Liczby te maja pojawiać się w raporcie francuskiego parlamentu na temat eksportu broni.
Głównymi beneficjentami tych kontraktów były francuskie firmy lotnicze i obronne Thales i Safran, w których państwo posiada znaczne udziały.
Kontrakty dotyczyły głównie kamer termowizyjnych dla czołgów oraz systemów nawigacyjnych i detektorów podczerwieni dla rosyjskich myśliwców i śmigłowców szturmowych.
W związku z aneksją Krymu Unia Europejska nałożyła embargo na eksport broni na Ukrainę. Kilka dni przed ogłoszeniem decyzji, Boeing 777 z 298 cywilami na pokładzie został zestrzelony przez pocisk rakietowy w regionie Donbasy.
Czytaj więcej
Prawie wszystkie działania Rosji na Ukrainie utknęły w martwym punkcie, a brak postępów jest w dużej mierze spowodowany oporem ze strony Ukraińców...
Pod naciskiem Zachodu i Stanów Zjednoczonych ówczesny prezydent Francji Francois Hollande odwołał planowaną na 2015 rok sprzedaż Rosji dwóch okrętów desantowych klasy Mistral.
Jednak kolejne rządy francuskie, najpierw prezydenta Hollande'a, a następnie prezydenta Macrona, miały wykorzystać lukę w europejskich przepisach: nie działało ono wstecz. Tak więc wszelkie kontrakty podpisane przed decyzją o wprowadzeniu embarga mogły być kontynuowane - informuje Disclose.
Sprzęt, który przekazali Francuzi może być obecnie używany przez rosyjskie wojska podczas inwazji na Ukrainę.
W poniedziałek rzecznik francuskiego Ministerstwa Obrony Herve Grandjean powiedział, że "Francja ściśle przestrzega swoich zobowiązań międzynarodowych w zakresie eksportu sprzętu wojskowego".
Niemniej jednak, tak zwana klauzula "dziadka" oznacza, że "kontrakt podpisany przed aneksją Krymu może być realizowany... taka możliwość jest wyraźnie przewidziana w ramach sankcji" - dodał.
- Od 2014 roku nie zawarto z Rosją żadnych nowych kontraktów. Od początku wojny na Ukrainie nie zrealizowano żadnych dostaw do Rosji - powiedział.