Reklama

Prof. Paczkowski o słowach prezesa PiS ws. "Solidarności": Kaczyński się myli

- Jarosław Kaczyński myli się, bo jego brat był ważną osobą w „Solidarności” i w wolnych związkach zawodowych, ale tak naprawdę poważną rolę bracia Kaczyńscy zaczęli odgrywać w drugiej połowie lat 80-tych – mówił w programie #RZECZoPOLITYCE historyk, prof. Andrzej Paczkowski.

Publikacja: 19.07.2016 10:35

Prof. Andrzej Paczkowski

Prof. Andrzej Paczkowski

Foto: rp.pl

Autor wielu książek, m.in. „Pół wieku dziejów Polski” mówił, ze to Lech Wałęsa był prawdziwym przywódcą „Solidarności”. - Lech Kaczyński był zastępcą przewodniczącego, a gdy Wałęsa zaczął kampanię wyborczą, to stał się pierwszym wiceprezesem „Solidarności” – mówił historyk.

- Jarosław Kaczyński myli się, bo jego brat był ważną osobą w „Solidarności” i w wolnych związkach zawodowych, ale tak naprawdę poważną rolę bracia Kaczyńscy zaczęli odgrywać dopiero w drugiej połowie lat 80-tych – przekonywał prof. Paczkowski. Dodał, że obaj weszli do parlamentu w 1989 roku dzięki Wałęsie. 

Czy Wałęsa był uwikłany we współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa? - Na podstawie dokumentów, które znam, niewątpliwie tak, na początku lat 70-tych – odpowiedział Paczkowski. - W 1982 roku SB puszczała przecieki dokumentów, żeby dyskredytować Wałęsę. Anna Walentynowicz zniszczyła te dokumenty, bo uważała, że jest to prowokacja esbecji – dodał.

O wstydliwej wpadce szefowej MEN Anny Zalewskiej. - Jestem przekonany, że pani minister nie ma zdania na ten temat. A brak zdania często wynika z braku wiedzy – oceniał Paczkowski. Dodał, że widocznie nie czytała dostępnych publikacji o mordzie w Jedwabnem i Pogromie Kieleckim. - Jeżeli nie wiesz co masz powiedzieć to lepiej nic nie mów – powiedział historyk o najlepszej, jego zdaniem, zasadzie.

Reklama
Reklama

Paczkowski mówił, że w większości narodów można znaleźć antysemitów i Polska nie jest wyjątkiem. - Niektórzy Polacy są antysemitami, ale nie wszyscy. Niektórzy tak chcą nas przedstawić, nawet te narody, w których też są antysemici – mówił.

Rozmowa zeszła na skład kolegium IPN, w którym znalazły się osoby, mniej lub bardziej, związane z PiS. Paczkowski wskazywał, że wcześniej do kolegium IPN kandydatów proponowali historycy, a teraz robią to politycy. - IPN może być pałką historyczną – wskazał zagrożenie Paczkowski.

Historyk w superlatywach wypowiadał się o wiedzy byłego działacza „Solidarności” Krzysztofa Wyszkowskiego, który znalazł się w kolegium, mimo, że się z nim nie zgadza w wielu kwestiach. - To jest właśnie ten problem. To sito akademickie działało – Paczkowski komentował fakt, że poglądy Wyszkowskiego są wyraźne i jednoznaczne, co może grozić brakiem obiektywizmu.

- Wystąpienie dr Jarosława Szarka mi się nie podobało. Było krytyczne wobec poprzedników, których prace będzie musiał kontynuować. Było emocjonalne i ogólnikowe – oceniał nowego szefa IPN Paczkowski. - Dr. Paweł Ukielski był najlepiej zorientowany, ale za bardzo się skupił podczas wystąpienia na zagranicznych kwestiach – mówił o innym z kandydatów.

- Szarek ma jakiś dług wdzięczności w stosunku do Ryszarda Terleckiego – oceniał Paczkowski. Wynika to z faktu, że dr Szarek to seminarzysta wicemarszałka Sejmu i szefa Klubu Parlamentarnego PiS.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Spóźniony wpis marszałka do rejestru korzyści. Co grozi Włodzimierzowi Czarzastemu?
Polityka
Pełczyńska-Nałęcz nie zostanie wicepremierką, renegocjacji umowy koalicyjnej nie będzie - ustaliła „Rzeczpospolita”
Polityka
Kaczyński chce zablokować sukces Tuska. Ruch należy do Nawrockiego
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama