We wtorek do Sejmu trafił zapowiadany wcześniej poselski projekt, firmowany przez posła PiS Czesława Hoca, zgodnie z którym pracodawca będzie mógł żądać od pracownika podania informacji o posiadaniu negatywnego wyniku testu na SARS-CoV-2 wykonanego nie wcześniej niż 48 godzin przed jego okazaniem. Pracownicy nie będą musieli okazywać testów, jeśli przedstawią informację o przebytej infekcji wirusem SARS-CoV-2 lub o wykonaniu szczepienia przeciwko COVID-19. Zgodnie z projektem, pracownikom, którzy nie zgodzą się na podawanie tego typu informacji pracodawca będzie mógł zmienić sposób wykonywania pracy, dokonywać zmian w rozkładach czasu pracy, polecić pracownikowi wykonywanie pracy poza miejscem jej wykonywania określonym w umowie lub powierzyć pracownikowi innego rodzaju pracę za wynagrodzeniem odpowiadającym rodzajowi pracy, nie niższym niż dotychczasowe.

Wszystkie te przepisy dotyczą w jednakowym stopniu pracowników, jak i osób pozostających w stosunku cywilnoprawnym z danym pracodawcą.

Projekt przewiduje też, że kierownik podmiotu wykonującego działalność leczniczą może nałożyć obowiązek zaszczepienia się przeciwko COVID-19 na wszystkich jego pracowników oraz osoby pozostające w stosunku cywilnoprawnym z tym podmiotem, nie tylko wykonujące świadczenia zdrowotne - jeżeli nie ma przeciwwskazań do szczepienia w zakresie ich stanu zdrowia.

Czytaj więcej

Schetyna: Obowiązkowe szczepienia są niemożliwe do wprowadzenia w Polsce

Ustawa firmowana przez Czesława Hoca z PiS miałaby wejść w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia.

Poparcie dla ustawy deklarowała większość klubu PiS i część opozycji, sprzeciw wobec projektu wyraziła Konfederacja, wyrażając stanowisko, że przepisy oznaczają wprowadzenie segregacji sanitarnej.

W środę na komisji zdrowia miało odbyć się pierwsze czytanie projektu, jednak przewodniczący komisji Tomasz Latos (PiS) nie otworzył posiedzenia ze względu na - jak mówił - "warunki, w których nie da się pracować".

W czwartek komisja zebrała się ponownie. W czasie dyskusji wnioskodawcy przekonywali, że projekt jest "lajtowy" i nie wprowadza segregacji sanitarnej. Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska mówił, że ustawa wpłynie na podniesienie bezpieczeństwa pracowników oraz klientów firm.

Czytaj więcej

Obowiązek okazywania certyfikatów covidowych. Prezes PSL: Nic nadzwyczajnego
Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Katarzyna Lubnauer (KO) zarzucała wnioskodawcom, że projekt oznacza spychanie odpowiedzialności na pracodawców. W jej opinii, odpowiedzialność za trudne decyzje powinno brać na siebie państwo.

Marcelina Zawisza (Lewica) mówiła, że projekt firmowany przez Hoca jest zbyt łagodny. - Nie ma żadnych zębów w tej ustawie, nie da się z tymi pracownikami, którzy odmówią testowania, którzy odmówią szczepienia, którzy odmówią okazania certyfikatu ozdrowieńca, nie można z nimi nic zrobić - stwierdziła.

Janusz Korwin-Mikke (Konfederacja) mówił, że wszyscy wiedzą o dobrodziejstwach różnych szczepionek. Ocenił jednak, że projekt ustawy dotyczy cywilizacji. - Czy żyjemy w kraju ludzi wolnych, którzy odpowiadają za życie swoje i swoich dzieci, czy też jesteśmy bandą niewolników, których właściciel ma prawo zaszczepić, czy może jesteśmy stadem bydląt, które właściciel ma prawo wyszczepić, czy też może jesteśmy małymi dziećmi Sejmu i Sejm jako ojciec nasz wielki ma prawo się nami zajmować? - powiedział.

Czytaj więcej

Nowe obostrzenia od 15 grudnia. Prof. Pyrć: Wirus nie ogląda telewizji

Wniosek Konfederacji o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu przepadł stosunkiem głosów 1:33. Wniosek posłanki KO o wystąpienie o opinię w kwestii projektu do komisji gospodarki również nie przeszedł (głosowanie zakończyło się wynikiem 17:17).

Głosowano wniosek o zorganizowanie wysłuchania publicznego w kwestii ustawy. Wniosek poparło 33 posłów, nikt nie był przeciw, jedna osoba wstrzymała się od głosu. Wysłuchanie ma zostać zorganizowane 5 stycznia 2022 r. o godz. 11:00.

Tomasz Latos mówił, że w ramach obrad prezydium komisji, które być może odbędzie się w trybie zdalnym, dokonane zostaną "pewne ograniczenia" w liczbie zgłoszeń do wysłuchania publicznego. - Jak rozumiem, będę w imieniu komisji zabiegał o to, aby to było wysłuchanie w trybie zdalnym - oświadczył poseł PiS.