- Mieliśmy do czynienia z czymś co wszyscy określiliśmy jako regularny szturm na polską granicę - mówił wiceminister nawiązując do wtorkowego ataku imigrantów na granicy Polski z Białorusią.
- W mojej ocenie wbrew intencjom tych, którzy stali za tym wczorajszym szturmem, jeśli chodzi o wymiar polityczny, to ten obrazek, który poszedł w świat jest niekorzystny dla Łukaszenki - stwierdził jednocześnie Poboży.
My nie oglądamy się ani na decyzje podejmowane na forum europejskim, ani na bieżącą sytuację na granicy tylko realizujemy konsekwentnie nasz plan trwałego zabezpieczenia granicy państwowej
A jaki scenariusz rozwoju kryzysu przewiduje rząd w najbliższych kilku miesiącach? - My nie oglądamy się ani na decyzje podejmowane na forum europejskim, ani na bieżącą sytuację na granicy tylko realizujemy konsekwentnie nasz plan trwałego zabezpieczenia granicy państwowej - stwierdził wiceminister dodając, że elementem tego planu jest budowa zapory na granicy. - To jest nasza odpowiedź na ten kryzys i jedyny trwały sposób zatrzymania tej presji migracyjnej, z którą mamy do czynienia - stwierdził dodając, że od kilku dni notujemy zmniejszoną liczbę nielegalnych prób przekroczenia polskiej granicy.
- Myślę, że jest to konsekwencja tego, że prowadzimy intensywną akcję informacyjną wymierzoną w dezinformację stosowaną przez stronę białoruską - ocenił wiceminister przypominając, że Polska, dzięki alertowi RCB, wysyłała SMS-y do imigrantów znajdujących się na terenach przy granicy z Polską.
Wiceminister ubolewał jednocześnie nad podziałami na polskiej scenie politycznej. - Dlaczego presja migracyjna jest kierowana na naszą granicę, a nie na Litwę? Dlatego, że tam cała klasa polityczna jest zjednoczona, zresztą podobnie jak na Łotwie, a u nas, nawet wczorajsza, momentami żenująca debata w Sejmie z udziałem polityków opozycji pokazała, że tu niestety obce państwa, obce reżimy, mogą tą sytuację jakoś rozgrywać - stwierdził.
Czytaj więcej
Gwałtowne starcia przy przejściu w Kuźnicy. Łukaszenko we wtorek zwołał naradę z członkami rządu: sugerował, że w każdej chwili w rękach migrantów...
Od rana 8 listopada polskie władze alarmowały, że rozpoczyna się największa jak dotąd próba sforsowania siłą polskiej granicy, w związku ze zmierzaniem w stronę granicy tysięcy imigrantów. Grupy imigrantów miały być sformowane przez białoruskie władze, choć z pojawiających się później doniesień wynikało, że marsz na granicę był oddolną inicjatywą imigrantów. W poniedziałek po południu doszło do siłowych prób przekroczenia polskiej granicy, udaremnionych jednak przez polskie siły bezpieczeństwa.
Według informacji Radia Białystok z wieczora, 9 listopada, dwie kilkudziesięcioosobowe grupy imigrantów siłowo sforsowały granicę Polski. Informacje te potwierdził szef MON, Mariusz Błaszczak. W kolejnych dniach takie próby organizowane przez grupy od kilkudziesięciu do nawet kilkuset osób były podejmowane regularnie.
W związku z sytuacją w rejonie przygranicznym stan wyjątkowy na swojej granicy z Białorusią wprowadziła, 9 listopada, Litwa.
Na granicy Polski z Białorusią od 2 września obowiązuje stan wyjątkowy w związku ze zwiększoną presją migracyjną na granicę Polski na tym jej fragmencie. Presja ma być efektem wojny hybrydowej prowadzonej przez władze Białorusi, które sprowadzają na terytorium swojego kraju imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, a następnie ułatwiają im przedostanie się na granicę z Polską, a także granice z Litwą i Łotwą. Działania te są odpowiedzią reżimu w Mińsku na sankcje nałożone na Białoruś przez UE.
W związku z sytuacją na granicy rząd podjął decyzję o budowie wysokiej na 5,5 metra zapory na granicy. Zapora ma powstać do połowy 2022 roku. 12 listopada decyzję o budowie ogrodzenia na granicy z Białorusią podjęła Łotwa. Z kolei Ukraina, w związku z kryzysem migracyjnym, skierowała na swoją granicę z Białorusią 8,5 tysiąca dodatkowych żołnierzy i funkcjonariuszy straży granicznej.
Polski rząd podjął też działania dyplomatyczne w krajach, z których pochodzą imigranci docierający do Polski. W ich wyniku m.in. w Iraku zamknięto konsulaty Białorusi w Bagdadzie i Irbilu. Ponadto po rozmowach prowadzonych ze stroną turecką, wobec groźby unijnych sankcji, którymi mogłyby zostać objęte linie lotnicze Turkish Airlines, biletów na samoloty latające z tureckich lotnisk do Mińska, nie tylko linii Turkish Airlines, ale i białoruskiej Belavii, nie mogą już kupować obywatele Iraku, Syrii i Jemenu.
15 listopada imigranci koczujący w pobliżu zamkniętego przejścia granicznego w Kuźnicy Białostockiej przenieśli się w bezpośrednie sąsiedztwo przejścia. 16 listopada grupa ok. 100 agresywnych imigrantów zaatakowało ogrodzenie i polskich funkcjonariuszy, rzucając w nich kamieniami, butelkami i granatami hukowymi. Atak trwał kilka godzin, kilku polskich policjantów, a także funkcjonariuszka Straży Granicznej i żołnierz zostali ranni.