4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 27.09.2015 08:53 Publikacja: 25.09.2015 01:19
Foto: Sony Music Polska
O Keithie Richardsie wielu moralistów powie, że to człowiek bez zasad. Nieprawda! Ma zasady i to co najmniej dwie. Na każdym koncercie Stonesów śpiewa jedną ze swoich piosenek. Wita się też z fanami okrzykiem: „Dobrze być tutaj!" . Po czym dodaje: „Dobrze być gdziekolwiek!".
Reszta to czyste szaleństwo, chaos, zgroza! A gdyby się zastanowić, co charakteryzuje Keitha najdoskonalej, byłaby to na pewno sytuacja z warszawskiego koncertu w 2007 roku. Mick Jagger imponował jak zwykle formą fizyczną i wokalną, a Richards sprawiał wrażenie, jakby ledwo trzymał się na nogach. To był kolejny koncert, kiedy nie wiadomo było, czy dotrwa do końca. Największą niepewność wzbudzał, gdy zbliżał się do krawędzi sceny. Wyglądał, jakby stanął nad przepaścią. Gdy pochylał się nad gitarą, jego ciało ciążyło w stronę fosy. I w ostatniej chwili odzyskiwał równowagę, wracając do pionu. I tak kilka razy. Aż wycofał się w głąb sceny i wszyscy odetchnęli z ulgą.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
„Sny o pociągach” są filmem uniwersalnym, w którym można ponadto dostrzec paralele ze współczesnością.
„Code Vein II” to mroczny horror dla miłośników „soulslike’ów”.
„Zabójcza przyjaźń” udaje thriller, ale najmocniej działa jako opowieść o granicach, których nie zauważa się, do...
Ta biografia wzbudza podziw dla gigantki polskiego wzornictwa i wzmaga niechęć do PRL.
Zawsze zachęcam, by sięgnąć po „Psychoterapię egzystencjalną”. Daje niezwykle głęboki i cenny wgląd w mechanizmy...
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas