Reklama

Gra się brzydko zestarzała

Rozczarowanie. Tak w największym skrócie można podsumować finałowy sezon serialu, który stał się prawdopodobnie największym fenomenem w historii telewizji. Zaskakujące jest też to, że „Gra o tron" z biegiem kolejnych serii stawała się zaprzeczeniem wszystkiego, za co widzowie ją pokochali. Ratunku fani wciąż mogą upatrywać w autorze literackiego pierwowzoru George'u R. R. Martinie, który nie zamknął jeszcze swej powieściowej sagi.
Gra się brzydko zestarzała

Foto: materiały prasowe

Rozbudowane dworskie intrygi, charyzmatyczne postaci, świat kryjący mistyczne tajemnice, a wszystko to podstemplowane spektakularnymi zwrotami akcji (znak rozpoznawczy „GoT"), które czyniły serię przedmiotem długich dyskusji. Tak było w 2011 roku, kiedy serial wdarł się przebojem do świadomości masowego widza.

Niestety, ostatni sezon stał się istną karykaturą poprzednich genialnych serii. Intrygi na szczytach władzy zostały zastąpione scenami batalistycznymi i efektami komputerowymi. Ponadto działanie charyzmatycznych postaci zaczęło doszczętnie wymykać się logice, a mistyczny świat całkiem odsunięto w cień. Przy tych wszystkich błędach twórcom nie zabrakło jedynie elementu zaskoczenia. Mało.

Pozostało jeszcze 83% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama