Lech zasłużył na zwycięstwo. Był lepszy, jego akcje miały więcej polotu, przeprowadzane były w szybkim tempie. Lechici wypracowali więcej dobrych sytuacji do zdobycia goli. Mimo to gra była dość wyrównana, a niewiele brakowało, żeby to Legia na początku ustawiła sobie przeciwnika. Już w 4. minucie strzeliła gola po rzucie wolnym, jednak sędzia Tomasz Musiał uznał, że legionista pomagał sobie ręką. W chwilę później, po dalekim strzale Adriela Ba Louy piłka otarła się o słupek bramki Legii.

Później akcje przenosiły się spod jednego pola karne, pod drugie. Niecelnie uderzył Jakub Kamiński, piłka po strzale Josue z wolnego odbiła się od poprzeczki bramki Lecha. Z kolei po wolnym dla poznaniaków Kacper Tobiasz musiał bronić strzał kolegi. Mateusz Wieteska tak niefortunnie odbił piłkę, że leciała ona do legijnej bramki.

Druga połowa mogła zacząć się idealnie dla gospodarzy. Luquinhas zabrał piłkę Bartoszowi Salamonowi, podał na środek, gdzie Mahir Emreli nie trafił głową do bramki. Była to najlepsza sytuacja Legii w całym meczu.

Czytaj więcej

Łukasz Fabiański
Łukasz Fabiański: Od szkółki w Szamotułach do bajki na Wembley

Osiem minut później Lech prowadził już 1:0. Rzut wolny daleko za polem karnym wydawał się niegroźny. Po podaniu Pedro Rebocho piłka przeleciała nad głowami obrońców, ale Michael Ishak trafił ją idealnie i wleciała do bramki. Trener Czesław Michniewicz poczekał jeszcze dziesięć minut, nim dokonał dwóch pierwszych zmian. Nic to nie dało, podobnie, jak i kolejne roszady.

Trener Legii Czesław Michniewicz

Trener Legii Czesław Michniewicz

PAP/Leszek Szymański

Legioniści atakowali, jednak w sposób dość przewidywalny. W ciągu całego spotkania najgroźniejsi zawodnicy Legii nie byli dopuszczani do strzałów, dryblingi Luquinhasa rzadko kończyły się sukcesem. Wielu dobrych jak na polskie warunki zawodników zachowywało się, jakby nie mieli na ławce trenera. który potrafi zbudować z nich zgrany i skuteczny zespół.

Czytaj więcej

Zawodnicy Legii cieszą się ze zdobytej bramki
Liga Europy. Anglicy nie docenili Legii

Dla Lecha taka postawa przeciwnika to woda na młyn. Mogli sobie bez przeszkód ćwiczyć kontratak. W jednym z nich aż dwóch piłkarzy Legii (Bartosz Slisz i Artur Jędrzejczyk) zostało ukaranych żółtymi kartkami. Kolejna akcja, w doliczonym czasie zakończyła się faulem i rzutem karnym. Strzał Michaela Ishaka obronił 18-letni Kacper Tobiasz, mieszaniec Ursynowa, wychowanek tamtejszego SEMPa, jeden z dwóch warszawiaków w drużynie mistrzów Polski. Pozostali to armia zaciężna. Grają jak im się chce.

Na ich tle Lech (w którym też próżno szukać poznaniaków) zaprezentował się w Warszawie jako dojrzała drużyna. Jej trener Maciej Skorża jest zameldowany w Miasteczku Wilanów, kiedyś pracował w Legii, a jego asystent Rafał Janas uczył się grać w piłkę przy Łazienkowskiej, kiedy grał tu jego ojciec.