Trenerzy nie mają złudzeń: srebrna patera już po raz piąty z rzędu pojedzie do Bawarii. W corocznej przedsezonowej ankiecie DPA typowało tak 16 z 18 szkoleniowców. Prowadzący Borussię Dortmund Thomas Tuchel uchylił się od odpowiedzi. Wyłamał się tylko Pal Dardai z Herthy Berlin, jako przyszłego mistrza wskazując Bayer Leverkusen.

W Monachium nastały nowe czasy. Pepa Guardiolę zastąpił Carlo Ancelotti, który nad tiki-takę przedkłada szybkie kontry. Włoch dostał drużynę wzmocnioną Matsem Hummelsem i jednym z odkryć Euro, Portugalczykiem Renato Sanchesem. Bayern zdobył już pierwsze trofeum (Superpuchar Niemiec), ale kto wie, czy większym osiągnięciem nie było przekonanie Roberta Lewandowskiego, by odłożył marzenia o grze w Realu.

– Robert skorzysta na zmianie taktyki. Będzie miał mniej obowiązków w defensywie i jest w stanie pobić wynik z poprzedniego sezonu, strzelając więcej niż 30 goli – mówi „Rz" Radosław Gilewicz, były napastnik reprezentacji Polski, a obecnie ekspert Eurosportu. – Za Guardioli Bayern grał dobrze, ale niekiedy kibiców zanudzał. Było mnóstwo spotkań, w których prosiło się o szybkie kontrataki, zaskoczenie przeciwnika, a zespół zwalniał tempo i wymieniał dziesiątki podań. Taka gra męczyła ofensywnych piłkarzy, którzy na 20. metrze musieli kruszyć mur rywali.

Gilewicz też przyznaje, że Bayern jest faworytem, ale nie spodziewa się, by dominował od początku. – Liczę bardzo na Bayer Leverkusen, swoje ambicje ma Schalke z nowym trenerem Markusem Weinzierlem. Borussia Dortmund dokonała ciekawych transferów za ponad 100 mln euro, ale potrzebuje czasu, by zastąpić Hummelsa, Henricha Mchitarjana i Ilkaya Guendogana. Groźna powinna być jej imienniczka z Moenchengladbach – wylicza Gilewicz.

Po powrocie Mario Goetzego i transferach Ousmane'a Dembelego i Andre Schuerrlego w Dortmundzie zrobiło się za ciasno dla Jakuba Błaszczykowskiego. Polski pomocnik, wypożyczony w ostatnim roku do Fiorentiny, miał prawo sądzić, że po udanym Euro znajdzie się dla niego miejsce w Borussii, ale od trenera Tuchela usłyszał, że może sobie szukać nowego klubu. Wybrał Wolfsburg.

– Wydaje mi się, że Kuba podjął dobrą decyzję. Nie powinien mieć problemów z grą w podstawowym składzie. Już w sparingach strzelał gole. Ciekaw jestem, na jakiej pozycji będzie ustawiany, czy występ w Pucharze Niemiec na prawej obronie był jednorazowy – zastanawia się Gilewicz.

Wolfsburg opierający grę na szybkich kontrach przeprowadzanych skrzydłami po odejściu Kevina de Bruyne'a potrzebował kogoś takiego jak Błaszczykowski. Rok temu Wilki zostały wicemistrzem, miały być nadal drugą siłą Bundesligi, ale wyjazd Belga do Premier League pokrzyżował im plany. Ubiegły sezon Wolfsburg skończył na ósmej pozycji i nie zakwalifikował się do europejskich pucharów. Nie mógł więc przespać letniego okna transferowego. Do klubu Volkswagena przyjechał m.in. król strzelców ligi tureckiej Mario Gomez.

Łukasz Piszczek dwa pierwsze mecze Borussii obejrzał z ławki rezerwowych. Zastępował go 18-letni Felix Passlack. – To jeden z największych talentów w niemieckim futbolu. Wykorzystał swoje pięć minut i nie spodziewam się, by w inauguracyjnej kolejce Łukasz znalazł się w wyjściowej jedenastce. Ale kłopotów z wygraniem rywalizacji mieć nie powinien – twierdzi Gilewicz.

Jest nadzieja, że częściej będziemy oglądać Pawła Olkowskiego. Polski obrońca ma za sobą rozczarowujący sezon w FC Köln, kontuzja i kłopoty rodzinne sprawiły, że wypadł ze składu i przeszły mu koło nosa mistrzostwa Europy.

Po siedmiu latach przerwy w Bundeslidze znów zagra zespół z byłej NRD. Awans RB Lipsk, klubu budowanego od podstaw przez Red Bulla, wzbudza ogromne emocje. „Marketingowy twór" – jak nazywają ten klub kibice – w przyszłości chce rzucić wyzwanie Monachium i Dortmundowi.

– Małymi kroczkami chcą piąć się w górę, ale na razie ich celem będzie utrzymanie. To interesujący projekt z pożytkiem dla całej ligi. Stworzyli bazę za 30 mln euro. Mają fantastyczną akademię, w której trenuje 20 piłkarzy reprezentacji Niemiec w różnych kategoriach wiekowych. Prowadzą mądrą politykę transferową, nie zamierzają od razu wydawać milionów. Mogli kupić choćby Gomeza, ale nie chcieli, bo nie sprowadzają graczy powyżej 24. roku życia – zauważa Gilewicz.

Podróż RB Lipsk z czwartej ligi na salony naznaczona była nienawiścią, szyderstwami i drwinami. Czy Bundesliga również przywita ich chłodem? – Przypominam sobie, co się działo po awansie Hoffenheim. Obraźliwe transparenty, wyzywanie właściciela, pana Hoppa. Po pewnym czasie ta nagonka jednak ustała. Piłkarze RB Lipsk przez pierwsze tygodnie, może miesiące, też będą narażeni na nieprzyjemności, ale są na to mentalnie przygotowani – kończy Gilewicz.

Transmisje meczów Bundesligi w Eurosporcie 2.