Krystyna Szumilas, minister edukacji, może zmieniać Kartę nauczyciela. Wczoraj rząd przyjął założenia do jej nowelizacji. Najważniejsze zmiany dotyczą zasad wypłacania jednorazowych dodatków uzupełniających (jdu). Skorzystają na nich gminy wiejskie.

Samorządy będą przeprowadzać analizę poniesionych wydatków na wynagrodzenia w odniesieniu do puli środków ogółem dla nauczycieli na wszystkich stopniach awansu zawodowego. Oznacza to, że jeśli stażystom zapłacą mniej, niż gwarantuje Karta, a dyplomowanym więcej, ale w sumie nie mniej, niż powinni, nie wypłacą dodatków.

W ubiegłym roku gminy przeznaczyły na pensje nauczycieli ponad 1 mld zł więcej, niż wynika to z Karty. Mimo to na jdu wydały kolejne 244 mln zł. Obecnie bowiem nauczyciele otrzymują dodatek, jeśli na terenie gminy, w której pracują, w ich grupie awansu zawodowego średnie wynagrodzenie jest niższe, niż wynika to z Karty. Jeśli na pensje samorząd wydał za mało, wypłaca jdu wszystkim nauczycielom na danym stopniu awansu zawodowego.

Do puli środków na wynagrodzenia zostaną też wliczone wydane na dodatki wiejskie. Obecnie traktowane są one jako pomoc socjalna. I choć w 2011 r. samorządy wydawały na nie 583 mln zł, to pieniądze te nie liczyły się do średnich.

Ponadto przy obliczaniu dodatków nie będą brani pod uwagę nauczyciele przebywający na urlopach zdrowotnych.

Marek Olszewski, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich, przyznaje, że samorządy korzystnie odczułyby finansowo takie zmiany. Związkowcy je krytykują.

– W efekcie część nauczycieli zostanie pozbawiona gwarantowanych ustawą wynagrodzeń – mówi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego „Solidarność–Oświata".

Jak wynika z przyjętych założeń, nowe zasady ustalania nauczycielskich wynagrodzeń mają obowiązywać od 2014 r. Oznacza to, że analiza poniesionych w 2013 r. wydatków na wynagrodzenia, ustalanie kwoty różnicy i wypłata jednorazowego dodatku uzupełniającego odbywać się będą na dotychczasowych zasadach.

Zgodnie z założeniami określony zostanie katalog rejestrowanych zajęć. Nauczyciele będą odnotowywać w swoich dziennikach godziny spędzone na spotkaniach z rodzicami, posiedzeniach rady pedagogicznej i doskonaleniu zawodowym.

Pomysł krytykuje Iwona Sobka, dyrektor Szkoły Podstawowej w Dobczynie (woj. mazowieckie).

– Dobry dyrektor wie, ile i jak pracują nauczyciele. Godziny zajęć są ewidencjonowane. Tworzenie kolejnych papierów to zbędna biurokracja – podkreśla.

Obecnie Karta nauczyciela nie obliguje pedagoga do przebywania w szkole 40 godzin w tygodniu. Samorządy już od dawna szukały sposobu na rozliczanie nauczycieli nie tylko z pensum.

Zmienią się też zasady przyznawania urlopu dla poratowania zdrowia. Będzie możliwy dopiero po 20, a nie siedmiu latach pracy. Skróci się z trzech lat do roku.

Etap legislacyjny: trafi do RCL