Tak więc przepisy ustalające wysokość kar są zgodne z [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=E02B987BEF7CE52CA13A4FFDBF0A1DD9?id=77990]konstytucją[/link].
Mają one znaczenie prewencyjne - podkreślał [b]25 marca 2010 r. Trybunał Konstytucyjny (P 9/08)[/b]. I uzasadniał, że ich wysokość ma oznaczać sankcje: odstraszające, skuteczne i proporcjonalne.
Sędzia sprawozdawca Maria Gintowt-Jankowicz przywoływała przykład m.in. komunikacji miejskiej, w której to nie wystarczy kupić bilet, by uznać przejazd za opłacony.
Kary nakładane w transporcie drogowym trafiły do Trybunału Konstytucyjnego za sprawą Zbigniewa S., przedsiębiorcy ukaranego za wykonywanie przewozu drogowego pojazdem niezgłoszonym do licencji oraz bez uiszczenia wymaganej opłaty (winiety).
Decyzję w mocy utrzymał dyrektor izby celnej. Uzasadniając ją, wskazał, że nie stanowi dowodu uiszczenia opłaty karta dobowa lub tygodniowa, której w chwili rozpoczęcia kontroli nie było w pojeździe. Sam fakt zaś, że przedsiębiorca okazał kartę już na etapie postępowania odwoławczego nie pozwala uznać, że opłata została uiszczona.
Zbigniew S. wystąpił ze skargą do WSA. Kwestionował w niej, że nałożone na niego kary są niewspółmierne do wagi popełnionych wykroczeń. Sąd, do którego sprawa trafiła, nabrał wątpliwości, czy zrównanie odpowiedzialności (kara w obu przypadkach wynosi 3 tys. zł) za nieopłacenie przejazdu i opłacenie go, lecz nieposiadanie karty w pojeździe, nie narusza konstytucyjnej zasady proporcjonalności.
Ponadto jak dowodził sąd ustanowienie kary pieniężnej z tytułu niedopełnienia obowiązku uiszczenia opłaty za przejazd drogą krajową stanowi przejaw władczej ingerencji państwa w sferę praw majątkowych jednostki.