Takich historii jest wiele. Pamiętam jedną opowiadaną przez prokuratorów. Chodziło o osobę, która wytropiła szeroko zakrojony spisek w wymiarze sprawiedliwości. Wszelkie odmowy wszczęcia postępowania kończyły się lawiną kolejnych wniosków oraz skarg. I tak w nieskończoność.
Osobnik ów w końcu, nie mogąc doczekać się sprawy sądowej, wpadł na sprytny pomysł. Postanowił sam uczynić się oskarżonym, by przed sądem opowiedzieć o spisku. W tym celu dokonał publicznie spalenia czegoś, co przypominało flagę, przed jednym z ważnych urzędów państwowych. Sprawa trafiła do prokuratury.
Prokuratorzy, którzy od lat mieli kontakt z osobnikiem, byli w kropce. W końcu znaleźli sposób, aby sprawę umorzyć. To, co przypominało flagę, było jedynie dwoma kawałkami płótna zawieszonymi na kiju ?– brzmiało uzasadnienie.
Czasami jednak wymiar sprawiedliwości okazuje się bezradny. Ostatnio, gdy przeglądałem orzeczenia Trybunału w Strasburgu przeciwko Polsce, wpadło mi w ręce jedno sprzed lat.
Skarżący był uczestnikiem postępowania administracyjnego dotyczącego wysokości świadczeń. Zapadł w tej sprawie wyrok i sąd nakazał właściwemu urzędowi zapłacenie skarżącemu 10 zł tytułem zwrotu opłat sądowych. Urząd zapłacił jednak ?połowę (5 zł).
I Właśnie o tę kwotę wybuchł spór sądowy, który po sześciu latach miał swój finał w Strasburgu.
Sędziów Trybunału nie przekonała argumentacja pełnomocników polskiego rządu, że spór miał charakter pieniaczy i że jego skarga do Trybunału stanowi nadużycie prawa do skargi. Dowodzili też, że skarżący sam przyczynił się do długości postępowania, ponieważ składał wiele wniosków ?i odwołań w sprawie o 5 zł.
Sędziowie w efekcie uznali, że doszło do naruszenia konwencji, i nakazali państwu polskiemu wypłatę zadośćuczynienia w wysokości 1 tys. euro.
Trwa ożywiona dyskusja nad sposobem ograniczenia czasu prowadzonych postępowań, a zjawisko pieniactwa zapewne jest, chociaż na pewno nie najistotniejszym, powodem opóźnień.
Sędziowie i prokuratorzy tymczasem już narzekają, że pieniaczy może być jeszcze więcej za sprawą niedawnej zmiany w kodeksie postępowania karnego, która wyposaża osoby niebędące stronami w prawo do kwestionowania rozstrzygnięć prokuratury.
A gdyby tak dla przeciwwagi przed zjawiskiem pieniactwa lepiej się zabezpieczyć? W Wielkiej Brytanii problem rozwiązuje się bardzo prosto: wyrokiem sądowym można zostać uznanym za pieniacza. Może warto o tym podyskutować...
Zapraszam do lektury najnowszej „Rzeczy ?o Prawie"
.