Reklama

Ewa Szadkowska: Dajcie mi sędziego, a znajdę coś na niego

Niedługo namierzenie sędziego, któremu nie da się przypiąć żadnej łatki, będzie trudniejsze niż trafienie szóstki w totka.

Publikacja: 18.01.2026 12:27

Ewa Szadkowska: Dajcie mi sędziego, a znajdę coś na niego

Foto: Fotorzepa / Piotr Guzik

Jaka jest pierwsza czynność procesowa podejmowana przez sędziego? Sprawdzenie, czy sprawy, która do niego wpłynęła, może się łatwo pozbyć. Ta stara środowiskowa anegdota właśnie traci na aktualności. Sędziowie, nawet jeśliby chcieli, już nie muszą szukać powodów do odrzucenia pozwu czy okoliczności uzasadniających przekazanie postępowania innemu sądowi lub wyłączenie się (przydatna ścieżka w przypadku „gorącego kartofla” z politycznym tłem).

Czytaj więcej

Jest decyzja ws. wyłączenia sędzi, która ma zdecydować o losie Zbigniewa Ziobry

Bo zanim zerwą sznurek i zajrzą do akt – tak, dużo się mówi o cyfryzacji, a w sądach wciąż króluje papier i mało kto wierzy w rychłe spektakularne zmiany – już ktoś inny prześwietli ich życiorysy i historię rodziny do trzeciego pokolenia wstecz. A potem podważy ich bezstronność, mniej czy bardziej formalnie domagając się ich odsunięcia.

Jakie zastrzeżenia wobec niektórych sędziów mają pełnomocnicy Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego?

Celują w tym dziennikarze (przypomnę choćby wytykanie przez prawicowe media Igorowi Tulei przeszłości jego matki), ale przede wszystkim pełnomocnicy stron. Dobrze to pokazuje telenowela o ściganiu Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego.

Prokuratura chce, by byli szefowie Ministerstwa Sprawiedliwości za czasów rządów PiS odpowiedzieli za to, że państwowy fundusz mający wspierać ofiary przestępstw stał się skarbonką finansującą partyjne projekty. Obaj politycy nie tylko są posłami, ale i uciekli za granicę, zatem wszelkie próby postawienia ich przed obliczem polskiego wymiaru sprawiedliwości wymagają zaangażowania sądu. Dzięki temu obserwujemy spektakl, w ramach którego każdy sędzia mający cokolwiek wspólnego ze sprawą jest atakowany przez niezadowolonych z decyzji, jaką już podjął, albo spodziewających się, że ta jeszcze niepodjęta im się nie spodoba. Dyżurny zarzut i zarazem rzekomy prognostyk kierunku rozstrzygnięcia – przynależność do jednego z sędziowskich stowarzyszeń. Zwykle chodzi oczywiście o Iustitię, ale Themis też zapewne jest na indeksie.

Reklama
Reklama

Czy członkostwo w stowarzyszeniu Iustitia świadczy o tym, że sędzia jest stronniczy?

I tak dochodzimy do absurdu. Bo oto okazuje się, że samo członkostwo w organizacjach, które od lat walczą o praworządność, lepsze prawo i sprawniejsze sądy, jest w naszym kraju przewiną i dowodem na stronniczość. No to lekko licząc, 4 tys. sędziów jest już na starcie „podejrzanych”.

Do tego dochodzą ci, którzy może nigdzie nie należą, ale czasem im się ulewało, zwłaszcza gdy ekipa Ziobry „reformowała” sądy, i dawali temu publicznie wyraz, ot, np. na łamach „Rz”.

Są też sędziowie, którzy nie wychylali się specjalnie, ale podpisali jeden czy drugi apel o respektowanie orzeczeń europejskich trybunałów dotyczących kłopotów Polski z praworządnością – już wiemy, że prezydent Karol Nawrocki ich namierzył i odmówił nominacji tym, którzy ubiegali się o awans. Reszcie wypomni się „kwestionowanie porządku konstytucyjno-prawnego”, gdy będzie po temu okazja.

No i nie zapominajmy o oscylującej wokół 3 tys. rzeszy neosędziów – podważanie ich statusu ułatwiają wyroki ETPC i TSUE.

Czy jest w Polsce jakikolwiek sędzia, którego niezawisłość nie wzbudzi zastrzeżeń absolutnie nikogo? A mówiąc bardziej kolokwialnie – taki, do którego nikt się nie przyczepi?

Czytaj więcej

Sędzia Igor Tuleya: Zbigniew Ziobro nie ucieknie przed sprawiedliwością
Opinie Prawne
Marek Kolasiński, Krzysztof Koźmiński: Czy powrót do przeszłości ma sens
Opinie Prawne
Sebastian Koćwin: Głos o sytuacji Funduszu Pracy
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Chów wsobny” sędziów nie okazał się dobrym rozwiązaniem
Opinie Prawne
Michał Romanowski: Sędzia musi mieć własny rozum, odseparowany od rozumu polityków
Opinie Prawne
Szymaniak: A ile dywizji ma prokuratura, czyli o powodach obrony Ewy Wrzosek
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama