Zatrzymanie, zawieszenie, a na końcu zarzuty dla żołnierzy, którzy oddali strzały w kontakcie z „uchodźcami Łukaszenki”, stanowią zły sygnał dla całego wojska. W armii zawrzało. Teraz, po śmierci szer. Mateusza Sitka, żołnierza, który został zaatakowany nożem na granicy, sytuacja staje się jeszcze trudniejsza.
Dziś nie do końca wiadomo, czy zatrzymanie wojskowych wynikało z nadgorliwości żandarmerii i prokuratury, wywołanej utrzymującą się wciąż atmosferą nieufności, czy jednak broniąc granicy, naruszyli prawo. I dziś tego nie rozstrzygniemy, jednak jedno jest pewne: w służbę, której istotą jest poświęcanie się dla ojczyzny, nie może być wpisana kalkulacja ani niepewność. Żołnierze nie powinni mieć wątpliwości, czy po powrocie z akcji zostaną bohaterami, czy przestępcami.