Dziś (nie)zjednoczona prawica może mieć problem z zebraniem poparcia dla tej ustawy nie tylko przez chwiejną postawę Pawła Kukiza, ale też koalicjanta Zbigniewa Ziobrę.

Ziobro sceptycznie patrzy na te rozwiązania, wytykając w nich luki. Uważa też, że pomysł, aby sędziowie pokoju pochodzili z wyborów, bez zmiany konstytucji, spowoduje, że ich status może być podważany m.in. przez TSUE. Chce również, aby pomysł był procedowany wspólnie z jego projektem „spłaszczenia” struktury sądów.

Czytaj więcej

Sądy pokoju mogą wrócić do wymiaru sprawiedliwości

Tymczasem na rok przed wyborami przeforsowanie takiej reformy może być politycznie trudne oraz niebezpieczne. „Spłaszczenie” struktury sądów pewnie spotkałoby się z negatywną reakcją już i tak źle nastawionych do rządu sędziów i zapewne wsłuchanej w ich głos Brukseli. Problem w tym, że Ziobro zdobywa polityczne punkty na takich starciach, a PiS już niekoniecznie.

Wiadomo, że rozwiązaniem tego impasu mógłby być polityczny deal: poparcie sędziów pokoju przez Ziobrę w zamian za poparcie przez rząd jego pomysłów. Sytuację jeszcze bardziej komplikuje postawa Andrzeja Dudy, który trzyma w swoim ręku veto. Dla niego również pomysły Ziobry są problematyczne.

Projekt Ziobry zakłada, że nominacja sędziowska byłaby dokonywana jednokrotnie (przez Krajową Radę Sądownictwa i prezydenta), natomiast potem ruch awansowy pomiędzy pierwszą a drugą instancją wykonywałby już minister sprawiedliwości. To właśnie może godzić w konstytucję, która mówi o nienaruszalności prezydenckich prerogatyw przy powoływaniu sędziego. Gdyby „spłaszczenie” weszło w życie, Ziobro mógłby dokonywać roszad sędziowskich decyzją administracyjną, co osłabiałoby gwarancje sędziowskiej niezawisłości.

Na to nakładają się obawy, jak system sędziów pokoju zadziała w praktyce. Reforma oznacza wpuszczenie do wymiaru sprawiedliwości ok. 3 tys. osób, które rozstrzygałyby w najdrobniejszych sprawach, co odciążyłoby sądy powszechne. Tylko, co jeśli sędziowie pokoju będą wybierani według politycznego klucza, a ich kampanie przekształcą się w partyjny plebiscyt? Ukształtowany w ten sposób podział na sędziów „naszych” i „waszych” szybko wykoleiłby tę ideę. Wątpliwości dotyczą też skuteczności tych orzeczeń, odwołań do sądów powszechnych czy autorytetu sędziego pokoju. To wszystko sprawia, że ustawa, która mogłaby być uchwalona na najbliższych posiedzeniach, pozostaje niewiadomą.