Reklama
Rozwiń
Reklama

Wojda: Zupa na obietnicach

Polska miała być wyspą wzrostu i dobrobytu na burzliwym oceanie światowej gospodarki. Przekonywaliśmy się sami, że nie jest u nas najgorzej, bo Grecja, Hiszpania, a nawet Włochy mają poważniejsze problemy. Wychodziło na to, że kryzys nas ominął

Publikacja: 18.09.2012 20:38

Anna Wojda, redaktor "Rzeczpospolitej"

Anna Wojda, redaktor "Rzeczpospolitej"

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Ryszard Waniek

A jednak. On nadszedł i zastał nas w krzakach z opuszczonymi spodniami. Okazało się, że wcale nie jesteśmy tacy wyjątkowi, a nasza gospodarka nie jest tygrysem.

Związki zawodowe aspirują raczej do skandynawskich idei państwa socjalnego, a przedsiębiorcy z zazdrością spoglądają na azjatyckie rekordy wzrostu gospodarczego. Z melanżu tych dążeń powstało tyle, że jesteśmy europejskim liderem w azjatyckim stylu zatrudniania. A przecież wszyscy aspirujemy do niemieckich wzorców gospodarczych.

To, że większość pracowników zatrudniona jest na podstawie tzw. umów śmieciowych, nie jest przypadkiem, lecz konsekwencją takich, a nie innych uregulowań kodeksu pracy.

A sposób na maksymalne wykorzystanie potencjału takich regulacji jest dowodem na pomysłowość biznesu. Nieco fałszywie więc brzmią zafrasowane głosy polityków załamujących ręce nad rzeszami, które nie są pewne swej pracy i wynagrodzenia.

Biznes znów uchylił drzwi do piwnicy, w której siedzą demony kryzysu. Efektem jest innowacyjność w kombinowaniu wokół kodeksu pracy. Przedsiębiorcy dostali to, co chcieli, czyli możliwość elastycznego rozliczania nadgodzin. Pracownicy dostali to, co mieli, czyli obietnice, że ktoś w końcu kiedyś umowami śmieciowymi się zajmie. Tylko nie teraz, bo kryzys.

Reklama
Reklama

Jednak zupa gotowana na obietnicach jest niezbyt pożywna, a bywa niestrawna.

Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: Oto dlaczego bronię KSeF-u!
Opinie Prawne
Michał Romanowski: Niezależne sądy są w Polsce od 108 lat dobrem luksusowym
Opinie Prawne
Jakub Sewerynik: Czas rozliczeń w Kościele. Jak powinny przebiegać?
Opinie Prawne
Jakub Znamierowski: Martwe prawo, czyli o karaniu spółek
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama