Reklama

Kto tu kogo kontroluje? - Wojciech Tumidalski o ujawnianiu list poparcia do KRS

Sprawa list poparcia kandydatów do KRS, które po wyroku sądu ma kontrolować urząd, to kolejny smutny krok odwracający zasady trójpodziału władzy.

Aktualizacja: 11.08.2019 07:27 Publikacja: 10.08.2019 09:59

Kto tu kogo kontroluje? - Wojciech Tumidalski o ujawnianiu list poparcia do KRS

Foto: Adobe Stock

Po tym, jak Naczelny Sąd Administracyjny przesądził, że należy ujawnić wykazy podpisów sędziów, którzy poparli kandydujących do Krajowej Rady Sądownictwa, wydawało się, że nie ma od tego odwrotu. Myliłem się, bo wyrok przed jego wykonaniem urzędnicy Kancelarii Sejmu (no dobrze, to nie urzędnicy Kancelarii, lecz ich polityczni przełożeni) postanowili poddać testowi: czy dla rządzących jest korzystny czy nie.

Czytaj też:

Listy poparcia do KRS a RODO - o powodach prawniczego pata

KOS do sędziów: ujawniajcie poparcie dla kandydatów do KRS

Odwołano się do mitycznego RODO. Zadziwiło to nawet szefa KRS sędziego Leszka Mazura, co w sumie dobrze o nim świadczy. Brawa też dla sędziów z Wieliczki, że pierwsi sami się ujawnili. Czytam też, że nowela kodeksu postępowania karnego zakłada, iż prokurator będzie mógł wstrzymać decyzję sądu odmawiającą stosowania aresztu. Tak burzy się demokratyczną hierarchię i odchodzi od ustalonych rozumowań prawniczych. Unik to żadna nowość. Kancelaria premier Beaty Szydło nie publikowała wiele miesięcy wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Kancelaria Prezydenta... Pamiętam, jak za Bronisława Komorowskiego sąd nakazał jej ujawnienie ekspertyz, które wpłynęły na jego weto do ustawy o OFE. Kancelaria prezydenta Dudy nie ujawnia ekspertyz, na podstawie których Andrzej Duda miał podejmować decyzje o Trybunale. Jawność jest nie w smak rządzącym – ktokolwiek rządzi.

Reklama
Reklama

Wracając do list poparcia kandydatów do KRS: im dłużej nie wiemy, kto się tam podpisał – a każdy musiał zebrać co najmniej 25 podpisów – tym więcej namnoży się spiskowych teorii. Tak być nie może. Wszystkim się należy wiedza, czy podpisów jest 500 czy np. 25. To pozwoli ocenić prawdziwą legitymację środowiskową tej rady. KRS uchwalała już, że jest legalna, że Sejm wybrał ją zgodnie z prawem. Sędziom brak cywilnej odwagi, by wszem wobec pokazać, jakie uzyskali poparcie? Odwoływanie się do obawy hejtu wobec popierających czy do innych kuriozów po prostu nie przystoi tej profesji.

Największe kuriozum zostawiam na koniec: nie wiem, co chce chronić sędzia Maciej Nawacki z KRS, który żąda, by prezes UODO chronił jego dane, choć sam przyznał, że udzielił sobie poparcia jako jeden z 25 sędziów podpisanych pod kandydaturą. To nie grzech, ale wstyd – powiedziałby Pawlak z „Samych Swoich". Ujawnijcie te listy!

Po tym, jak Naczelny Sąd Administracyjny przesądził, że należy ujawnić wykazy podpisów sędziów, którzy poparli kandydujących do Krajowej Rady Sądownictwa, wydawało się, że nie ma od tego odwrotu. Myliłem się, bo wyrok przed jego wykonaniem urzędnicy Kancelarii Sejmu (no dobrze, to nie urzędnicy Kancelarii, lecz ich polityczni przełożeni) postanowili poddać testowi: czy dla rządzących jest korzystny czy nie.

Czytaj też:

Pozostało jeszcze 81% artykułu
Reklama
Opinie Prawne
Michał Góra: Czy NRA ma rację, zakazując łączenia statusu aplikanta i asystenta sędziego?
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: Lekcja historii i sejmowej matematyki
Opinie Prawne
Rafał Kowalski: Czy nadchodzi podatkowa odwilż? Unijne deklaracje dają cień nadziei
Opinie Prawne
NIS2: Czy UE wymusza nadregulację?
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Opinie Prawne
Piotr Szymaniak: Rząd jedną ręką daje, a drugą zabiera
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama