To historia o tym, że jeśli nie można się porozumieć z sąsiadami w sprawach dotyczących wspólnej historii lub nawet, jak w przypadku Litwy, praw mniejszości narodowych – trzeba zacząć od interesów, a na inne rzeczy zaczekać. Kilka lat temu relacje polityczne z Litwą były zimne jak bryła lodu. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski z zasady nie odwiedzał Litwy, potem wiceminister spraw zagranicznych w rządzie Beaty Szydło bywał na Litwie, ale spotykał się tylko z przedstawicielami Polaków na Wileńszczyźnie. Czy mieli rację? Zasadniczo tak, standardy praw polskiej mniejszości na Litwie powinny być dotrzymywane. W polityce jednak w sytuacji pata sztuką jest wprowadzić do negocjacji dodatkowy element – ta metoda była często zachwalana przez Władysława Bartoszewskiego.