Z Lechem Wałęsą nigdy by mi się on akurat nie skojarzył, ale może mam małą wyobraźnię. Gorzej, że obawiam się samego filmu Wajdy.
Niedawna zapowiedź reżysera, że będzie to film pokazujący byłego prezydenta "tak, jak go widzi świat", brzmi niepokojąco. Świat nie ma obowiązku uważnego przyglądania się polskim bohaterom. Może się ograniczać do stereotypu, skądinąd miłego dla Polaków. Taka deklaracja zapowiada płaską i motywowaną polityką laurkę. Wajda nie ukrywa, komu życzy zwycięstwa, a ten ktoś dawno umieścił Wałęsę na sztandarze. Cała nadzieja w tym, że filmy okazywały się często mniej ideologiczne od ich twórców.