Już na starcie przygotowań do wyborów PJN otrzymał cios. Było nim demonstracyjne przejście Joanny Kluzik-Rostkowskiej do obozu Platformy. Następca Kluzik – Paweł Kowal – nie był politykiem szeroko rozpoznawalnym. Aby go wykreować, PJN potrzebowałby trochę czasu, którego zabrakło. Kowal zresztą niespecjalnie kojarzy się z typem lidera. Bardziej pasuje do świata dyplomacji i do brukselskich salonów, gdzie działa jako eurodeputowany.
Trzeba jednak przyznać, że robił, co mógł, aby rozruszać kampanię. PJN przygotował całkiem ciekawe projekty liberalizacji gospodarki i programy wspierania rodzin. Cóż z tego? Wyobraźnia prawicowych wyborców jest dziś zdominowana przez spór ideowy między PO a PiS, którego ważnymi elementami są IV RP, śledztwo smoleńskie, antyprawicowa arogancja salonu czy kwestia Nergala. Tymczasem PJN wypowiadał jedynie zaklęcia o potrzebie zakończenia wojny polsko-polskiej.