W 2008 roku na forum Unii Europejskiej rozgrywały się nie mniej napięte negocjacje dotyczące pierwszego pakietu klimatycznego niż te, których jesteśmy świadkami dziś. Był to czas przed kryzysem, a państwa członkowskie wciąż optymistycznie spoglądały na teorie zielonego wzrostu. Promotorzy unijnej polityki klimatycznej powtarzali, że będzie ona stosunkowo tania oraz wyznaczy trend dla głównych gospodarek światowych.
Żadna z tych prognoz się nie sprawdziła. Kryzys z całą mocą podważył bezmyślne subsydiowanie energii ze źródeł odnawialnych.