Reklama

Marek A. Cichocki: Recepta na pewną katastrofę Europy

Na łamach „Financial Timesa” odbyła się ciekawa dyskusja pokazująca zderzenie dwóch całkowicie odmiennych punktów widzenia na problem kryzysu dzisiejszej Unii Europejskiej.

Publikacja: 17.11.2025 04:40

Marek A. Cichocki: Recepta na pewną katastrofę Europy

Foto: Adobe stock

Martin Wolf, którego można nazwać weteranem tej wpływowej gazety, jej stały komentator i reprezentant starej międzynarodowej elity Zachodniej Europy, napisał, że chociaż Europa przez całą swoją historię unikała zbudowania jednego wspólnego imperium, to dzisiaj znalazła się w sytuacji, gdy takie imperium staje się wprost niezbędne.

Reklama
Reklama

Co jest remedium na kryzys Unii Europejskiej: większa centralizacja czy silniejsze państwa członkowskie?

Wolf zaproponował więc to, co zwykle słyszymy ze strony brukselskich polityków, urzędników i ekspertów: na obecny kryzys UE jest tylko jedno remedium – jeszcze więcej Brukseli. Spoza brukselskiej bańki odpowiedział mu Stefan Auer, profesor z Uniwersytetu w Hongkongu, który – co chyba nie jest całkiem bez znaczenia dla przedmiotu sporu – pochodzi z naszej części Europy. Auer stwierdził, że jest dokładnie odwrotnie. Jego zdaniem pogłębianiu się kryzysu, a przede wszystkim marginalizacji Europy w świecie, mogą zaradzić tylko silne państwa członkowskie.

Czytaj więcej

Marek Cichocki: Czy Niemcom w ogóle można ufać?

Nie będę ukrywać, że moje sympatie lokują się po stronie poglądów Auera. Też uważam, że strategia „więcej Brukseli” to recepta na pewną katastrofę. Jeżeli UE nie porzuci swojego technokratycznego determinizmu i fatalizmu, które prowadzą ją do przyjmowania rozwiązań coraz bardziej szkodliwych dla gospodarczego rozwoju i cywilizacyjnej dynamiki Europy, to stanie się grabarzem kontynentu i zostanie odrzucona.

Reklama
Reklama

Pytanie jednak, które pojawia się tutaj, brzmi, czy państwa członkowskie w ich obecnym stanie, z pogłębiającą się zapaścią kulturową, biernością społeczną, politycznym chaosem i stanem elit, faktycznie mogą stworzyć przeciwwagę, która będzie mogła pchnąć Europę na nowe tory.

Europejskie państwa coraz bardziej zaczynają przypominać gasnące gwiazdy

Spór między Wolfem i Auerem można w istocie rozumieć jako ciąg dalszy starej europejskiej dyskusji między tymi, którzy wierzą w siłę i sprawczość imperialnej polityki i wielkich mocarstw, a tymi, którzy prawdziwą siłę i nadzieję dostrzegają w żywotności państw i narodów. Problem leży dzisiaj jednak w tym, że nie tylko brukselska bańka staje się coraz bardziej pusta i pozbawiona mocy. Także państwa i ich społeczeństwa Europy, choć wciąż z nielicznymi wyjątkami jak Polska, coraz bardziej zaczynają przypominać gasnące gwiazdy.

Autor

Marek A. Cichocki

Współprowadzący podcast „Niemcy w ruinie?”

Opinie polityczno - społeczne
Piotr Kłodziński: Selekcja negatywna w rządzie. Dlaczego państwo odrzuca najsprawniejszych ludzi?
Opinie polityczno - społeczne
Wojciech Warski: Polacy zagrażają własnemu bezpieczeństwu
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Komu podziękować za transformację
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Gdyby Rosjanie finansowali dziś Leszka Millera, użyliby bitcoina
Opinie polityczno - społeczne
Stanisław Żaryn: Strategia bezpieczeństwa USA? Histeria niewskazana, niepokój uzasadniony
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama