„Wątpię, czy NATO stanie przy nas, gdybyśmy naprawdę tego potrzebowali” – powiedział Donald Trump. Do 2014 r. 44 Polaków poległo w Afganistanie (43 żołnierzy i jeden cywilny pracownik wojska; dane Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa). Brali udział w misji, która rozpoczęła się, ponieważ uruchomiony został artykuł 5: seria zamachów dokonanych przez Al-Kaidę w USA 11 września 2001 r. była atakiem na państwo członkowskie. I to by było na tyle, jeśli chodzi o komentarz do słów prezydenta Trumpa.
Jeśli chodzi o członkostwo Polski w UE, zrobiło się poważnie
„W celu realizacji tych interesów obecna administracja w Białym Domu może też w większym stopniu wspierać bliskie sobie ideowo siły polityczne oraz ruchy sceptyczne wobec UE w poszczególnych państwach europejskich. Będzie również inwestować w relacje polityczne i gospodarcze z krajami m.in. Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej, chcąc wykorzystać bliskie stosunki dla promowania swoich interesów w ramach UE” – czytamy w opublikowanej 8 grudnia zeszłego roku analizie na temat nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA, której autorami są Justyna Gotkowska i Andrzej Kohut z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Jeśli to za mało, dodajmy jeszcze jedną zmienną, a otrzymamy głęboko niepokojący obraz. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” dr Marcin Fatalski, amerykanista i historyk, mówi: „Problem Wenezueli jest o tyle istotny, że może postawić przed Polską pytanie o to, co zrobić, jeśli Waszyngton będzie naciskać w sprawie Grenlandii”.
Czytaj więcej
W rosyjskich oczach Donald Trump jest dziś nie tylko sprawczy, ale gotowy do podjęcia działań niekonwencjonalnych. Kreml retorycznie wykorzysta int...
Najgorsze, co może się wydarzyć – a wydarzy to się na pewno – to podział sceny politycznej, podczas gdy Polska powinna mówić w tej sprawie jednym głosem.
To, czy Donald Tusk i Karol Nawrocki osiągną porozumienie, zależy również od nas
Zaprezentuję przy tym opinię zupełnie niepopularną: po 2015 r. polityczni przeciwnicy PiS-u oswoili Polaków z pojęciem „polexitu”, może nawet wkładając je PiS-owi w brzuch. Obawiałam się w tym kontekście samospełniającej się przepowiedni. Anglojęzyczny publicysta sięgnąłby w tej chwili po zwrot „crying wolf”, który pochodzi z bajki Ezopa – „O chłopcu, który wołał: Wilk”. Chodziło o pasterza, który dla żartu pokrzykiwał, że na pastwisku jest wilk. Kiedy ludzie przybiegali mu na ratunek, okazywało się, że drapieżnika tam nie ma. A kiedy pojawił się naprawdę, nikt już nie pospieszył z pomocą. Wilk zjadł wszystkie owce.
Chcę wierzyć w to, że wciąż bardzo wiele zależy od nas: albo akceptujemy teatr, na dodatek marny, albo wymuszamy na liderach – Donaldzie Tusku i Karolu Nawrockim – zgodę w sprawach o strategicznym znaczeniu dla Polski.